Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 26 2020

Lniana koszula (po raz wtóry)

Po czterech latach (tyle minęło, od uszycia koszuli z Rogart) postanowiłem uszyć sobie kolejną koszulę. Zakładam, że będzie to szeroko datowany ubiór, noszony na każdym średniowiecznym datowaniu.

Oparłem się na wykroju koszuli z Arras, datowanej, prawdopodobnie, na XII wiek. Jest ona przypisywana Thomasowi Beckettowi, a obecnie przechowywana w katedrze w Arras. Wykrój tego zabytku pokazano poniżej; sporządzony został na podstawie zdjęcia, więc może nie być zbyt dokładny [1]. Koszula posiada rękawy odcinane w połowie (górna część jest integralna z korpusem?), ale pod pachami znajdują się kwadratowe kliny. Rękawy są zwężane tylko w dolnej części, a nie od pach (jak np. w koszuli św. Ludwika). Koszula posiada ponadto cztery kliny (boki, przód i tył); wydaje się, że kliny te są zszywane z dwóch połówek (przynajmniej przedni jest).

Wykrój koszuli z Arras. Za [1].
Moja interpretacja jest znacznie uproszczona względem powyższego wykroju. Korpus uszyty jest z jednego kawałka, z czterema klinami i jednoczęściowymi rękawami, zwężanymi od łokcia. Z uwagi na to, że rękawy są dosyć szerokie, zrezygnowałem z klinów pod pachami (i w niczym to nie przeszkadza).

Ciuch uszyłem w całości ręcznie, lnianą nicią z dosyć grubego, ale miękkiego ręcznie tkanego lnu. Dekolt obszyty jest cienkim paskiem delikatniejszego lnu. Mankiety nie są wykończone, wykorzystałem do nich naturalną krajkę materiału.

Szwy są rozłożone na płasko i przyszyte. W przypadku szwów, które nie są zakończone naturalną krawędzią tkaniny, są one dodatkowo podwinięte, żeby nic się nie siepało. Podobnie podwinięty jest dół koszuli.

  

Koszula jest dosyć długa, sięga mi w zasadzie do kolan (jest minimalnie krótsza niż moja bockstenka i trochę dłuższa niż wczesna tunika), podobnie jak bielizna przedstawiona na poniższych ilustracjach. Podczas normalnego noszenia w niczym to nie przeszkadza, ale jak coś, to zawsze można ją upchnąć do spodni. Rozważam jednakże cały czas skrócenie tej koszuli o jakieś 15 cm.

  

Z ciekawości notowałem sobie, ile czasu (dokładnie) zajęło mi wykonanie tego ubrania:
  • 17.04.2020 - poświęciłem ok 1h na skrojenie
  • 18.04 - dopiąłem rękawy, ok 0,25h
  • 19.04 - doszyłem rękawy, ok. 4h
  • 20.04 - przyszywałem kliny, 1h
  • 21.04 - przyszywałem kliny, 2h
  • 22.04 - przyszywałem kliny, 1,5h
  • 25.04 - zszywałem koszulę, 3h
  • 26.04 - wykańczałem boczne szwy, 3h
  • 29.04 - wykańczałem boczne szwy, 2h
  • 01.05 - wykańczałem boczne szwy, 1,5h
  • 03.05 - wykańczałem boczne szwy, 1h
  • 04.05 - wykańczałem boczne szwy, 0,75h
  • 06.05 - wykańczałem boczne szwy, 1h
  • 08.05 - wykańczałem szew rękawa, 1h
  • 12.05 - wszywanie klina, 0,25h
  • 13.05 - wszywanie klina, 1h
  • 14.05 - obszywałem klin, 1h
  • 17.05 - obszywałem klin, 1h
  • 18.05 - wpinałem drugi klin, 0,25h
  • 19.05 - wszywałem klin, 0,6h
  • 21.05 - wszyłem klin, 1h
  • 23.05 - obszywanie klina i dołu, 3,5h
Łącznie więc miesiąc i tydzień rzeczywistego czasu, co przełożyło się na 31,6 h samej pracy. Nie oszukujmy się, krawiec ze mnie żaden, więc osoba, która serio umie szyć i robi to sprawnie (=zawodowo), poświęca czas w pełnym skupieniu, a nie tak jak ja 😅 mogłaby robić to śmiało dwa lub trzy razy szybciej, a więc wprawiony szwacz koszulę machnąć może w jeden dzień, co przy zarobkach takowego na poziomie 4 do 10 gAg/dzień (jak pisaliśmy tutaj) i koszcie materiału na koszulę 8 gAg  (2gAg/mb, a zużyłem na to 4 mb - patrz tutaj), sprawia, że uszyta koszula ma wartość około 12..18 gAg (raczej bliżej tej pierwszej wartości. Jak to przekłada się na zarobki i inne ceny, dowiedzieć można się z linkowanych notek:

[1] http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/arras.html
Reposted byszarykamien szarykamien

April 16 2020

Wschodni update z nowym chałatem


Mimo, że Czerska w tym roku nie ma, to warto pochwalić się nowymi elementami zestawu Kipczackiego (czy już teraz może nawet szerzej - Złotoordyjskiego).

Ostatnio pokazywałem przeróbki w kaftanie, jakie wprowadziłem ostatnio. Aby dobrze jednak wyglądał, pod spodem powinienem nosić drugi chałat. Taki też uszyłem.

Chałat uszyłem bez bazowania na jakimkolwiek konkretnym zabytku, opierając się jedynie na podstawowych założeniach w krojach szat koczowników wielkiego stepu (wspólnych, w zasadzie, od antyku do dzisiaj). Korpus posiada szerokie, zwężające się rękawy, a u dołu przyszyta jest dosyć obszerna, marszczona baskinka. Jest to w zasadzie typowy sposób krojenia mongolskich szat w tym okresie (patrz chociażby tutaj). Jedyne oszustwo, na jakie sobie pozwoliłem, to integralne rękawy - są one wykrojone wspólnie z korpusem; typowo rękawy krojone były osobno i przyszywane do wystającego fragmentu z części korpusowej (we wschodnich krojach podkroje pod rękawy w zasadzie nie występują, a przynajmniej ja się z takimi nie zetknąłem.

Ewolucja kroju deelu (na żółto). Wybrałem środkowy, przejściowy
krój, jaki spotyka się w XIII wieku. Poniżej zaprezentowano także ubiory
pochodzące od deelu, powstałe na podbitych terenach (na niebiesko).Korpus jest zatem jednoczęściowy, z doszytą jedynie klapą na froncie, dół natomiast jest wszyty z marszczeniem. Baskinka uszyta została z dwóch fragmentów bez podszewki. To, zdaje się, typowe rozwiązanie dla mongolskich kaftanów z tego okresu (podobnie szyty jest kaftan z Zasławia, ma on tylko doszywane rękawy  - baskinka także jest wszyta z marszczeniem). 

Chałat uszyty został ręcznie z bawełnianego, szarego drelichu. W części korpusowej posiada on lnianą podszewkę (zabytek z Zasławia także, w oryginale, podszyty miał tylko korpus; moja rekonstrukcja ma podszewkę wszędzie z uwagi, że wykorzystany na wierzch jedwab był dosyć cienki). Przednia klapa kaftana jest dodatkowo usztywniona drugą warstwą drelichu.

Całość została następnie ozdobiona czerwonym jedwabiem - mankiety posiadają cienkie paski jednobarwnego jedwabiu w kolorze jasnej czerwieni. Przednia klapa natomiast obszyta została ręcznie stemplowanym czerwonym jedwabiem (robota Archeoconcept). Wykorzystany wzór pochodzi z Chin, z czasów dynastii Jin (początek XIII wieku). Przedstawia urocze leżące w zagajniku sarenki...

 


Kaftan zapinany jest na wszyte jedwabne sznurki. Wzorowałem się tutaj na mongolskim kaftanie z czasów dynastii Yuan, datowanym na ok. 1271–1368 rok (na zdjęciu po lewej stronie). W pasie znajduje się 6 par takich sznurków (w zabytku znajdują się tasiemki). Dodatkowo, dwie pary wiązań doszyłem na ramieniu, aby lepiej trzymać klapkę - jest ona inaczej skrojona niż w zabytku po prawej, bardziej wzorowana na kaftanach kipczackich (Zasław, Zamożnoje), więc takie wsparcie pomaga jej lepiej się układać (na zdjęciach powyżej nie ma jeszcze tych wiązadełek, widać natomiast, że pod klapą i przy dobrze zapiętym pasku, mieści się bobas).


XIII-wieczny zestaw nadal daleki jest od kompletnego - niebawem dojdzie zestaw łuczniczy (łuk w łubiu i kołczan ze strzałami) na osobnym pasie. I może szabla. Na wykończenie czeka także hełm - muszę do niego doczepić kolczugę i dodać jakiś pasek do montowania, co zamierzam robić niebawem. Ale o tym to już następnym razem 😉.
Sponsored post
feedback2020-admin

April 10 2020

Tekstylia z grobu 15 w Pniu, a raczej ich brak (Pień, część II)

Tak jak pisałem w poprzedniej notce z tego cyklu chciałbym zrekonstruować w miarę kompletnie grób numer 15 z cmentarzyska szkieletowego w Pniu. Pierwszą rzeczą, za którą się biorę to tekstylia, dlatego też opublikowana niedawno przeglądówka.

Na cmentarzysku w Pniu nie znaleziono niemalże żadnych tekstyliów. Zachowały się jedynie fragmenty wykonane z jedwabiu - jeden z nich w grobie 15, a drugi w grobie 40. W interesującym nas grobie był to fragment jedwabiu złożony na brązowej misie [za mejlem], a w drugim przypadku (grób 40) pas w grobie dziecięcym. Zatem nic ciekawego...

Pani profesor Grupa zasugerowała by zainteresować się tekstyliami z Gródka Nadbużnego i Czekanowa, lecz niestety materiały te nie wniosły nic wartościowego w moje rozważania dotyczące samego kroju ubrania. Podsumowując - nie wiem dalej nic więcej ciekawego na temat tekstyliów, dlatego też spora część poniższego to ostra gdybologia. Tyle gwoli wstępu 😂.


Psałterz z Lutrell, 2 ćw. XIV w.Zaczynając od dołu (i w kolejności szycia), pierwsze są spodnie. Zdecydowałem się właśnie na uszycie spodni (a nie nogawic), z dwóch powodów - po pierwsze, bardzo chciałbym nosić owijacze; po drugie - nogawice już mam, w dodatku dosyć archaiczne (relatywnie niskie i wiązane jednym punktem na środku); jeszcze nie wiem, jak mógłbym je troczyć do spodni(?), ale może guziczek lub jakaś fibula (patrz obrazek po lewej - za Psałterzem z Lutrell, 2 ćw. XIV w).

Swoje spodnie uszyłem z ręcznie tkanej wełny w splocie skośnym (2/2). Wełna jest niebarwiona, naturalnie kremowa (kupiona w Old craft wool, którego polecam mocno). Wykrój, z którego skorzystałem, oparłem w zasadzie na niczym konkretnym - to klasyczny wykrój z dwóch prostokątów i kwadratowego klina pomiędzy nogami. Wykrój taki znaleźć można głównie na wschodzie - np. w Moszewaja Bałka, czy Noin Uła. Korzystałem z niego do uszycia swoich wschodnich spodni. Wiązane są w pasie przewleczoną przez zaszyty tunel wełnianą krajką, wykonanej z dwukolorowej ręcznie przędzionej wełny (w kolorze naturalnym - brązowym i żółtym, chyba z kory Kruszyny). Krajkę wykonała dla mnie (chyba, bo większość krajek mam od niej) Owka.

Mikhaił z Old craft wool wykonał dla mnie także pokazane na zdjęciu powyżej owijacze. Tkane ręcznie w jodełkę, barwione (w tkaninie) roślinnie, niestety nie pamiętam zupełnie czym (chyba marzanną). Na zdjęciu powyżej są tylko prowizorycznie obwiązane - docelowo muszę znaleźć dla nich lepszy montaż, aczkolwiek nie wiem jeszcze jaki będzie pasował do obranego datowania i regionu.

Idąc alej mamy tunikę. To druga uszyta w ostatnim czasie rzecz. Wykonana jest tej samej wełny, co spodnie, jednakże pofarbowanej roślinnie (urzet/indygo) na niebiesko. O krojach tunik pisałem dokładniej już wcześniej, dlatego nie będę ponownie ich analizował w tym miejscu. Tunika uszyta została w relatywnie najprostszy sposób, wzorując się na tunikach z Hedeby i Kragelund. Jest to w zasadzie zwykłą tunika z czterema klinami od talii i zwężającymi się rękawami. Dzięki temu ostatniemu udało mi się uniknąć konieczności wszywania kwadratowych klinów pod pachami (czego generalnie nie lubię robić).

Obszycia tuniki są luźni wzorowane na przedstawieniach z Psałterza Sztutgarckiego (kilka przedstawień poniżej), datowanego na IX wiek. Obszycie wykonałem z mocno folowanej wełny (ręcznie tkana, bodajże od Lipigliny), która pofarbowana została korą kruszyny. Tej wełny dostałem ścinki od kolegi i tak leżały, czekając na lepszy czas i ciekawe zastosowanie.


Trzecim elementem zestawu, jest widoczny również na powyższych zdjęciach płaszcz. On również utkany i pofarbowany jest przez Old craft wool. Z płaszczem nie musiałem robić nic - przyszedł gotowy, obszyty etc. Obecnie nie mam czym go nawet spiąć, więc do zdjęć tymczasowo niezbyt pasujące zapięcie 😉. Pasek również zupełnie z innej mańki, ale bez paska każdy średniowieczny set prezentuję się mocno średnio. Całość prezentuje się na mnie tak:

  

Do kompletu zestawu brakuje mi jeszcze rzeczonego zapięcia do płaszcza (w tej roli najprawdopodobniej zapinka z Kałdusa), butów i paska (jeszcze do ustalenia). W międzyczasie zabieram się także za kompletowanie (póki co tylko planów) innych elementów z grobu 15 z Pnia... do zobaczenia wkrótce 😃.

March 05 2020

Przeróbka kipczackiego kaftana na... inny kaftan

Rekonstrukcja rysunkowa kaftana z Mayachny Bugor. Za [1]
Dwa lata temu uszyłem sobie kaftan połowiecki na podstawie zabytku z Zasławia. Po dwóch Czerskach doszedłem do wniosku, że ciut mi się on już znudził (i, że trochę źle go miejscami skroiłem), co sprawiło, że pomyślałem o przeróbce. Początkowo chciałem skrócić rękawy, jednakże finalnie sięgnąłem po odrzucane rękawy, wzorowane na kaftanie z Mayachny Bugor [1]. Stanowisko to znajduje się w Baszkirii, pochówek datowany jest na XIII wiek. Oprócz pozostałości kaftana znaleziono tam m.in. delikatne skórzane buty i pas. 

Krój zachowanych elementów kaftana
z pochówku w Mayachny Bugor. Za [1]
Charakterystycznym elementem znalezionego kaftana są odrzucane rękawy. Kaftan posiada nacięcia na korpusie na przedniej stronie, które pozwalają na wyjęcie rąk z rękawów kaftana, jak pokazano na ilustracji powyżej. Pozostałe zachowane elementy kroju kaftana nie wskazują na żadne inne nietypowe elementy konstrukcji. Jedynym elementem, na jaki warto zwrócić uwagę, jest tasiemka na plecach, służąca do podwiązania rękawów, żeby się nie majtały swobodnie.

Ubrania z odrzucanymi rękawami w Złotej Ordzie nie są niczym nieznanym. Istnieje wiele innych przykładów, znanych z literatury które pokazują podobne konstrukcje rękawów [2]. Przykłady takie znamy z ikonografii i z zabytków z szerokiego datowania. Także w Europie przewijają się tego rodzaju kroje, więc sama idea nie jest żadnym egzotycznym pomysłem.

Do mojego kaftana dodałem proste nacięcia w podobnym miejscu, w jakim są na kaftanie z zabytku pokazanego powyżej. Następnie krawędzie powstałych otworów obszyłem kawałkiem jedwabiu w kontrastowym jedwabiu (został mi po szyciu któregoś z dziecięcych kaftanów). Z tego samego jedwabiu wykonałem tasiemkę na plecy. Całość wygląda teraz tak:


  

 

Zdjęcia na mnie - wkrótce, gdy poszyję sobie jakiś spodni kaftan (bo taki jest plan).

[1] http://www.kitabhona.org.ua/costum_costum/sidorova1.html
[2] http://www.kitabhona.org.ua/costum_costum/khripunovorda3.html

December 28 2019

Napisałem skrypt w PowerShellu

W PowerShellu zakochany jestem od kilku lat, ale dawno nie miałem okazji nic w nim robić. Dopiero niedawno, przy okazji testowania pewnych rzeczy w pracy, miałem okazję napisać prosty skrypt, dedykowany do sprawdzania (średniej) prędkości i czasu pobierania pewnego pliku z jednego z urządzeń w naszej sieci.

Skrypt jest bardzo prosty, ale pomyślałem, że wrzucenie go tutaj może być całkiem dobrym pomysłem (szczególnie, że od jakiegoś czasu nic się i tak tutaj nie dzieje). Skrypt prezentuje się następująco:

param($URL, $count)
$i = 0
$total_time = 0
$total_speed = 0
While ($i -lt $count)
{
$Start = Get-Date
Invoke-WebRequest -Uri $URL -OutFile test.jpg
$TimeTaken = ((Get-Date) - $Start).TotalMilliseconds
$FileSize = (Get-Item test.jpg).length / 1MB * 8
$speed = $FileSize / $TimeTaken * 1000
Write-Host Request $i took $TimeTaken ms. Speed equal to $speed Mbps -ForegroundColor Green
$total_time += $TimeTaken
$total_speed += $speed
$i ++
Start-Sleep 1
}
$Avg_t = [String]::Format("{0:0.00} ms", $total_time / $count)
$Avg_s = [String]::Format("{0:0.00} Mbps", $total_speed / $count)
Write-Host Average time is $Avg_t. Average speed is $Avg_s -ForegroundColor Red
<!--Created using ToHtml.com on 2019-12-28 20:16:19 UTC -->


Skrypt zapisałem w pliku test.ps1. Uruchamiamy go wpisując w linii poleceń PS:

.\test.ps1 -URL 192.168.10.1:5000/image.jpg -count 10
<!--Created using ToHtml.com on 2019-12-28 20:19:38 UTC -->
gdzie URL to ścieżka w sieci do pliku, który służy nam do pomiaru prędkości, a count to liczba powtórzeń pomiaru (co pozwala na uśrednienie pomiarów na większej próbie). 

Skrypt jest bardzo prosty; wykorzystuje cmdlet Invoke-WebRequest do pobrania rzeczonego pliku przez HTTP. Oczywiście plik ten musi istnieć na zdalnym serwerze, żeby było co pobierać 😉. Ten cmdlet opakowany jest w proste Get-Date przed i po (plus obliczenie różnicy pomiędzy tymi czasami). Wielkość pobranego pliku (test.jpg, ponieważ w tym przypadku zawsze był to obrazek) mierzona jest cmdletem Get-Item, z którego wyjścia pobieram atrybut .length i formatowany w megabitach. Reszta to prosta arytmetyka i drukowanie wyników na ekranie.

October 13 2019

Drobne fanty - najpiękniejsze

W rekonstrukcji często drobne elementy stanowią o smacznym podaniu "całości". Staram się, aby każda moja sylwetka uzupełniona była drobnymi akcesoriami, opartymi mocno na źródłach. Dzięki temu cała postać staje się żywsza, bardziej namacalna, co też przekłada się na większą immersję w świat przeszłości (no a w końcu o to w tym wszystkim chodzi). Takie elementy  - ale oparte na konkretnych źródłach, wyselekcjonowane etc, a nie ersatze są tutaj clou. Oczywiście - cały mój trend accesorize, jest mocno problematyczny. Drobne fanty, których się prawie nie używa, nie widzi lub wręcz trzyma przez 90% czasu w sakiewce/torbie, kosztują, szczególnie, że z uwagi na swoją naturę często po prostu łatwo się gubią czy psują. Mimo wszystko jest to oczywiście koszt, który gotów jestem ponieść, chociażby po to, aby móc się tym bezczelnie tutaj chwalić.


Pierwszym przykładem niech będzie łyżka. Dotychczasowo posługiwałem się uniwersalnie łyżką z cepelii (sic!) która w sumie pasuje na każde datowanie i doskonale funkcjonuje jako wspominany wyżej ersatz - zamiennik. W zasadzie nie wiem jak daleko sięga historia łyżki, jako narzędzia do jedzenia, ale wydaje mi się, że stwierdzenie, że były używane "od zawsze" może być bliskie prawdy. Ich forma i kształt niewiele zmieniały się na przestrzeni dziejów, więc używanie generycznego zamiennika nie jest tutaj problemem. Jednakże, z drugiej strony, istnieje sporo znalezisk drewnianych łyżek z różnych stanowisk... dlatego też postanowiłem z tego skorzystać.

Zamówiona przeze mnie łyżka oparta jest na zabytku Nowogrodu. Datowana jest na II połowę XIII wieku. Ozdobiona jest prostym motywem plecionki, obramowanej prostym szlaczkiem z zygzakiem. Zabytek pokazany jest na rysunku po lewej stronie.

Rekonstrukcję zamówiłem u mojego ulubionego stolarza/rzeźbiarza - Roberta Wenty. Wykonana jest z drewna lipowego i jest odrobinę mniejsza niż oryginał (intencjonalnie). Dzięki temu wygodnie leży w dłoni i nadaje się do normalnego użytkowania. Łyżka została zabezpieczona cienką warstwą oleju lnianego (bo nietoksyczny i ładnie zmienia kolor), teraz tylko czekam, aż przestanie mieć ten posmak.

Gotowa łyżka prezentuje się następująco:

 

Kolejnym krokiem uszycie do niej skórzanego pokrowca (również znajdka z Nowogrodu, jeśli dobrze pamiętam), aby zawiesić ją na pasie. Nie jest to jednakże jedyna rzecz, jaka wisi na pasie mojego Kipczaka. Oprócz tego w ostatnim czasie zamówiłem jeszcze dwa drobne fanty.

Pierwszym z nich jest osełka, bazowana na nielegalnym wykopku z terenu obecnej Ukrainy. Zdjęcia osełki pokazane są po prawej stronie. Niestety, z uwagi na brak kontekstu ciężko jest dokładnie wydatować ten konkretny zabytek, ale wszystko wskazuje, że pasuje on do wyposażenia XIII-wiecznego Kipczaka. Tutaj głównie opieram się tutaj na stelach grobowych, na których bardzo często widoczne jest wyposażenie na pasku. Dokładnie opisałem to tutaj, wraz z podaniem źródeł. Rekonstrukcja pokazana jest po lewej stronie.

Drugim akcesorium jest krzesiwo, oparte o zabytek z kurhanu Chingul. Na rysunku po prawej stronie pokazano zabytek z tego kurhanu (zwymiarowany przeze mnie) oraz analogie - podobnie krzesiwa, znalezione w Nowogrodzie i na Kulikowym Polu. Wszystkie te zabytki są datowane podobnie do tegoż kurhanu.

Ogólnie tego rodzaju kształt krzesiwa (tzw. krzesiwo ogniwkowe) jest dosyć typowy i popularny w tym okresie, więc zrekonstruowany zabytek nie jest jakimś "rarytasem" czy egzotyką. Nie wiem jeszcze tylko jak je dołączyć do pasa, ale najpewniej prosty rzemień przewleczony przez krzesiwo wystarczy. Zamówioną rekonstrukcję (ciut podrdzewiałą już) zobaczyć można po prawej stronie.

Docelowo do zestawu dołączyć ma jeszcze kilka drobnych fantów, takich jak grzebień, mongolska czarka do picia czy również pajdza. No i oczywiście łuk w łubiach i kołczan ;).

October 07 2019

(Kolejny) Wpis o bawełnie w Europie (ale z trochę innym rodzajem źródeł)

"Roślinne jagnię" H. Lee, 1887 [1]
Cztery lata temu napisałem mój pierwszy wpis o bawełnie i wszedłem w ten sposób w zupełnie inny świat, mam nadzieję, że również otwierając go dla kilku innych osób (w sumie nie wiem ile osób go przeczytało - nie więcej niż 1200, bo nie łapie się na listę w statystykach Bloggera). Od tego czasu sporo się nauczyłem, wiele dowiedziałem i - dodatkowo - ukazało się trochę nowych, ciekawych materiałów, więc to dobry moment na napisanie kontynuacji tego tematu.

W poniższym wpisie chciałbym skupić się na dwóch rzeczach - istnieniu (lub nie) tkanin w 100% bawełnianych oraz na zabytkach archeologicznych, jakimi obecnie dysponujemy, aby potwierdzić wykorzystanie bawełny w średniowiecznej Europie do produkcji tkanin odzieżowych.

Pierwsza kwestia jest trochę złożona. Generalnie jestem zdania (prywatnie i bez pełnego oparcia w źródłach), że w interesującym nas miejscu i okresie tkaniny 100% bawełniane, nie były produkowane. Jednocześnie wiemy, że tkaniny w 100% bawełniane były w użytku w Europie, chociażby dlatego, że widoczne są w materiale zabytkowym. Najbezpieczniej jest założyć, że są to importy, co dodatkowo poprzeć może liczny materiał porównawczy. Jednakże, od ogółu do szczegółu.

Źródła wskazują z jednej strony na przyczynę takiego stanu rzecz - powszechnie przyjmuje się, że do wprowadzenia w 1771 roku maszyny przędzalniczej, opracowanej przez Richarda Arkwrighta, przędza w 100% wykonana z bawełny była zbyt słaba mechanicznie, aby nadawać się do osnuwania krosien [2]. O ile w ogólności jest to prawda, to sporadyczna produkcja tkanin w pełni bawełnianych nie była w latach '70 XVIII wieku zupełną nowością w Europie. Pod koniec XV wieku w Szwajcarii już produkowano tkaniny w pełni bawełniane, co więcej - wykorzystujące osnowę lokalnej produkcji [3]. Podobne tkaniny produkowano również we Francji w XVI i XVII wieku, jednakże w tym przypadku przędzę na osnowę importowano a Lewantu [2]. Próbowano stymulować lokalną produkcję przędzy na osnowy zmniejszając cła na surowiec bawełniany i zwiększając cło na gotową przędzę, jednakże nie dało to oczekiwanych rezultatów i zmiany ceł zostały finalnie cofnięte [4].

Z drugiej strony (i jest to oczywiście tylko i wyłącznie moje zdanie), produkcja tkanin w pełni bawełnianych w naszej "okolicy" tj. w Polsce, czy na terenie Niemiec, nie istniała, a jednocześnie tkaniny pół-bawełniane produkowane były na szeroką skalę. Wynika to, moim zdaniem, z problemów technicznych (słaba przędza bawełniana, nie nadająca się na osnowę). Duża popularność tkanin mieszanych - lniano-bawełnianych, czy później wełniano-bawełnianych czy jedwabno-bawełnianych, pomimo problemów natury prawnej, gdyż mieszanie włókien było generalnie zakazane [5], wskazuje na raczej prężny rozwój barchannictwa w Europie. 

Przejdźmy teraz do drugiej, przyjemniejszej kwestii - zabytków. W ostatnim czasie ukazały się dwa ciekawe opracowania, w których zidentyfikowano fragmenty tkanin bawełnianych w materiale zabytkowym i to na nich chciałbym się skupić. Zabytki te pochodzą z Gdańska [6] i z Wrocławia [7] i zostały dopiero niedawno szerzej opublikowane.

Gdańsk

W Gdańsku znaleziono dwa fragmenty tkaniny bawełnianej lub bawełniano-lnianej (zdecydowanie nie jest to jednak barchan) na stanowisku przy ulicy Świętojańskiej [6]. Tkanina ta wykonana jest z dobrej jakości przędzy w skręcie ZZ, z mocno skręconą osnową i luźniejszym wątkiem. Fragmenty te utkane są splotem atłasowym. Materiał charakteryzuje się gęstością splotu ponad 25 nici na centymetr wątku i osnowy. Tkanina ta jest jednolicie zabarwiona (nie można tutaj wykluczyć zabarwienia postdepozycyjnego) na czarny kolor.

Fragment tkaniny bawełniano-lnianej z Gdańska (Świętojańska 6/7). (Fot. J. Dąbal, T. Widerski; za [6]).Tkaniny atłasowe w naszej części Europy są niemalże w większości importami, głównie z Włoch. Ten fragment tkaniny również może być importem z Włoch (które w ogólności, były ogromnym centrum handlowym, jeśli chodzi o surową bawełnę), albo importem przez Włochy, na przykład z Egiptu lub Bliskiego Wschodu (chociaż nie wiem, jak tego rodzaju importy wyglądają po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego).

Wrocław

Podczas wykopalisk na Nowym Targu we Wrocławiu znaleziono ogółem 459 pozostałości tekstylnych,; spośród tego tylko 3 tkaniny z surowca roślinnego, w tym jedna bawełniana i dwie z surowca, którego archeologom nie udało się bliżej określić. Fragment bawełny (nr 3) znaleziony został w warstwie kulturowej datowanej na II ćw. XIII wieku. Fragment utkany został z przędzy w skręcie SS w splocie płóciennym, a gęstość splotu wynosi 20/17 nici na centymetr. Materiał nie jest barwiony (ma kolor naturalny - beżowy), jednakże jak czytamy w opracowaniu, charakteryzuje się bardzo wysoką jakością [7].

Fragment tkaniny bawełnianej z Wrocławia (Nowy Targ) (Fot. J. Słomska; za [7])Fragment tkaniny (taśmy?)
bawełnianej z  Elbląga
(fot. K. Karpińska, za [8])Starsze źródła archeologiczne

Oprócz opublikowanych niedawno nowych znalezisk z Gdańska i Wrocławia, fragmenty tkanin w pełni bawełnianych znaleziono również w Elblągu [8] oraz we Wschowie [8]. Znalezisko z Elblągu, to zabytek podobny do Wrocławskiego - niebarwiona bawełna w splocie płóciennym 1/1. Z kolei zabytek ze Wschowa (do fotografii którego nie udało mi się niestety  dotrzeć) to fragment w pełni bawełnianej tkaniny wykonanej w splocie atłasowym, zupełnie tak, jak prezentowany powyżej fragment, pochodzący z Gdańska.

Niestety niewiele (=nic) wiadomo na temat wykorzystania w/w elementów. Zakładać można, że były to fragmenty ubioru, ale wynika to z założenia, że w ogólności tkaniny bawełniane i półbawełniane były głównie wykorzystywane jako ubiór.

Znaleziska z Bliskiego Wschodu (i okolic)

W cieplejszym u suchszym klimacie Bliskiego Wschodu bawełniane znaleziska są dużo częstsze. Dodatkowo, użycie bawełny w tym regionie było znacznie częstsze (i wcześniej datowane) niż w Europie. Wynika to między innymi z faktu, że była ona tutaj masowo uprawiana [9]. Znaleziska bawełniane znane są z Egiptu [10] czy Palestyny [11]. Z Egiptu pochodzą na przykład te fragmenty tkanin:

Frag. bawełny, Egipt XII-XIII w  [12]Frag. bawełny, Egipt, XII w. [13]Jak i znaleziska kompletnych ubiorów, takich jak ta dziecięca tunika datowana na VI - VIII wiek [14]:

 

Podobnie na terenie Palestyny, znaleziono wiele fragmentów bawełny, datowanych już od I-II wieku naszej ery. Z uwagi na suchy klimat i częste pochówki w jaskiniach itp, znaleziono tam wiele fragmentów bawełnianych tekstyliów - w ogólności od kilku do kilkunastu procent wszystkich znalezionych fragmentów tkanin [11]. Materiały te wykazują szerokie spektrum splotów (aczkolwiek dominuje płócienny) i różną gęstość splotu (od kilku do nawet 30 nici/cm). Część tkanin bawełnianych jest barwiona, głównie na niebiesko, a część np. stemplowana lub w inny sposób zdobiona [11].

Podsumowanie

Jak wskazuje relatywna popularność tkanin bawełnianych na Bliskim Wschodzie i jednocześnie problemy technologiczne z przędzeniem bawełny w Europie, tkaniny w pełni bawełniane, znajdowane na terenie współczesnej Polski, są najpewniej importami (czyli z założenia towarami luksusowymi).

Bibliografia

[1] H. Lee. "The Vegetable Lamb of Tartary: a Curious Fable of the Cotton Plant, to Which Is Added a Sketch of the History of Cotton and the Cotton Trade" London
[2]  A. P. Wadsworth, J. De L. Mann," The Cotton Trade and Industrial Lancashire, 1600-1780", Manchester University Press, 1965.
[3]  A. Jenny-Trumpy, "Handel und Industrie des Kantons Glarus" Textilgeverbe 88 (1902).
[4]  J. Savary Des Bruslons, "Dictionnaire universel de commerce", Paris 1723.
[5]  J. Maik, Sukiennictwo elbląskie w średniowieczu (= Acta Archaeologica Lodziensia 41), Łódź.
[6]  A. Rembisz-Lubiejewska, A. Jędrzejczak, A. Maślakiewicz, "Tekstylia, skórzane elementy ubioru i ozdoby", w: "Domy i Ich Mieszkańcy w Świetle Badań Archeologiczno-Architektonicznych Przy Ulicy Świętojańskiej w Gdańsku", Red. J. Dąbal, Gdańsk 2018.
[7]  Ł. Antosik, J. Maik, A. Rybarczyk, J. Słomska, E. Wtorkiewicz-Marosik, "Tekstylia" w: "Rytm rozwoju miasta na kulturowym pograniczu. Studium strefy placu Nowy Targ we Wrocławu" red. K. Wachowski, J. Klápště, S. Krabath, M. Młynarska-Kaletynowa, J. Piekalski, Wratislavia Antiqua 23, Wrocław 2018.
[8]  J. Maik, "Zaopatrzenie wojska i straży miejskiej w tekstylia przez Radę Starego Miasta Elbląga w początkach XV wieku" w: "Non sensistis gladios. Studia ofiarowane Marianowi Głoskowi w 70.rocznicę urodzin" red. J. Maik, O. Ławrynowicz, P. A. Nowakowski, Łódź 2011.
[9] P. F. Craig-Martin. "Cotton and the Middle East." Middle East Journal 6 (1952)
[10]  W.M. Amer, O.A. Momtaz, "Historic background of Egyptian cotton (2600 BC-AD 1910)"  Arch Nat Hist. 26 (1999)
[11]  Orit Shamir, « Cotton textiles from the Byzantine period to the Medieval period in ancient Palestine », Revue d’ethnoécologie 15 (2019)

October 01 2019

Uszyłem Kosmie kaftan/deel

Propozycje rekonstrukcji
kaftana z Zamożnoje
Skoro Kosma ma dołączyć do naszego kochanego Ułusu, to oczywiście z pełną przyjemnością zabrałem się za szycie kaftana, jako jedynego ważnego elementu, którego mu brakuje. Jako, że w przypadku ubrań dla dzieci "sztywność" swojego ultraśnego kija w przysłowiowym tyłku, skręcam z 11 na trochę mniej, to mogłem zabawić się wykrojami ze stepu i dokonać pewnej hybrydyzacji.

Postanowiłem odrobinę zaimprowizować z krojem i połączyć wykrój kaftana z Zamożnoje z elementami typowo mongolskich kaftanów - deel. Kaftan z Zamożnoje kroiłem dla siebie dla siebie. Proponowane rekonstrukcje kroju tego ubioru pokazane są po prawej stronie. Jest to typowy wschodni krój; widzimy to m. in. po "przedłużonych" rękawach - takie same występowały np. w kaftanie scytyjskim, tylko tam wszycie rękawa wypadło dużo niżej z uwagi na to, że baskinka była integralna z resztą kaftana. W tym przykładzie baskinka jest doszywana osobno, a co więcej jest przymarszczona, aby była odpowiednio szersza. Jeśli przypomnimy sobie kaftan Leona, to zobaczymy, że tam jako-takiej baskinki nie ma - są tylko poszerzające kliny. Wynika to z faktu, że to starszy krój (VIII w, Moszewaja Bałka). Ewolucja wschodnich, stepowych kaftanów przebiegała właśnie w tym kierunku - poszerzenia osobnej już baskiny i, siłą rzeczy, plisowanie jej.
Kolejnym krokiem - jakoś na przełomie XIII i XIV wieku - było dodanie pasa wszytego w stan kaftana. Porównanie kroju z plisowaną baskinką i z dodatkowo wszytym pasem. Stwierdziłem, że w kaftanie Kosmy zaeksperymentuję z tego rodzaju krojem i w ten właśnie sposób powstał prezentowany poniżej ciuch. 

Kaftan jedwabny z terenu Chin,
I połowa XIV w.. Za link
Wybór materiałów jest w 100% dziełem Kosmy. Kaftan uszyty jest z granatowej wełny w delikatny jasny (niemalże biały) prążek. Obszycia i inne dekoracje wykonane zostały z pasiastego jedwabiu w kolorze złotym. Całość uzupełnia bawełniana podszewka w kolorze błękitnym.

Finalnym elementem kaftana są taśmy do związywania go, które wzorowałem na szeregu muzealnych mongolskich deelów, w szczególności na tym, pokazanym po prawej stronie.

Kaftan na Kosmie pokazano poniżej. Pod kaftanem ma szare spodnie (po Leonie) i zwykłą lnianą koszulę. Docelowo chciałbym poszyć jeszcze wierzchnie ubrania z krótkimi rękawami na (lub zamiast) kaftanów dla chłopców. Takie ubranie przyda się z pewnością podczas ciepłego Czerska. Jak zdążę, to sobie także chciałbym sprawić nowy kaftan, ale o tym innym razem...

 

September 07 2019

Uszyłem Leonowi spodnie

Perskie spodnie sirwal.
W związku z, heh, wypadkiem podczas jednego ze skoków ze snopków siana na Masłomęczu, Leon potrzebował nowej pary spodni, szczególnie do zestawu na antyk jak i XIII-wiecznego koczownika. Z uwagi na fakt, że w tym roku planujemy w tym drugim zestawie jeszcze raz gdzieś jechać, trzeba było coś na szybko uszyć. Tak powstały te proste spodnie.
Spodenki uszyte zostały z jedwabnej surówki (opisanej na metce jako dziki jedwab) w kolorze malinowym. Jestem ciekaw, jak ten materiał sprawdzi się użytkowo - pod względem wytrzymałości i pod względem zapewnienia ciepła (październik bywa już chłodny). Spodnie zostały zszyte lnianą nicią, a wszystkie szwy następnie zostały zabezpieczone i obszyte na płasko czerwonym jedwabiem, aby szwy te nie rzucały się w oczy. Ten sam jedwab posłużył do obszycia dziurek na wełniany lucetowy sznurek w kolorze brązowym, który służy do związywania ich w pasie. 
Wykrój spodni [za Red Kaganate]

Do uszycia spodni wykorzystałem w dosyć kreatywny sposób wykrój XVI-wiecznych perskich spodni  sirwal . Wykrój (po lewej stronie) został zaadaptowany ze strony Red Kaganate. Na ile tego rodzaju spodnie są poprawne dla postaci koczownika z XIII wieku? Nie wiem, ale postanowiłem, że z wykrojami dziecięcymi dam sobie trochę więcej luzu i pozwolę poeksperymentować z różnymi ciekawymi krojami, po które normalnie bym nie sięgał.

Spodnie leżą całkiem dobre, według użytkownika są całkiem wygodne. Mogą wydawać się dosyć krótkie, jednakże jest to zabieg celowy - raz, że Leon takie preferuje, dwa, że i tak chciałbym, aby były one docelowo schowane w skarpety i wysokie buty (czy zdążę je zrobić do wyjazdu w październiku pokaże tylko czas).

Na koniec kilka zrobionych na szybko zdjęć Leona w nowych spodniach i (starym) kaftanie:




Kolejne plany, jeśli chodzi o XIII wiek i koczowników, to uszycie Kosmie kaftana, Leonowi wysokich butów (może też Kosmie). Najlepiej w miesiąc. A na przyszły rok, może lekka bojówka, tak jak planowałem sobie jakiś czas temu.

August 28 2019

Skórzany kaptur, część 1


Jakiś czas temu pisałem o skórzanych ubraniach w średniowieczu, jednymi z najlepiej zadokumentowanych zabytków, na jakie natrafiłem w polskojęzycznej literaturze, były kaptury. Tego rodzaju znaleziska pochodzą między innymi z Międzyrzecza i Kalisza [1]. Zdecydowałem się, trochę na początek, trochę jako spróbowanie, a trochę z ciekawości, uszyć rekonstrukcję jednego z Kaliskich zabytków (rysunek po prawej stronie).

Tym co finalnie zmotywowało mnie, żeby zabrać się do rekonstrukcji skórzanego kaptura, było natknięcie się na zdjęcia skórzanego kaptura z muzeum w Lödöse, które dostępne są tutaj

Nie trzymałem się wiernie formy nakrycia głowy z znaleziska z Kalisza; co więcej dodałem kliny z przodu i tyłu kaptura (co czyni go kapturem typu I w/g Nockert [2]), gdyż moim zdaniem bez nich kryza byłaby zbyt wąska (przynajmniej ta, którą skroiłem ja). Przy sztywności skóry, nastręczałoby to spory problem w noszeniu. Taki krój ma ogromna część kapturów np. znalezisk z Herjolfsnes [3], więc nie upatruję w tym problemu. 

Kaptur został skrojony z cienkiej koziej skóry (garbowana roślinnie) o grubości ok. 1 mm. Skroiłem go w dwóch kawałkach (plus kliny), bez wielkiej oszczędności materiału. Do skrojenia potrzebne były mi dwa błamy, ale zostało sporo mniejszych fragmentów, z którymi jeszcze nie wiem co zrobię, ale na pewno się nie zmarnują. Wszystkie elementy kaptura zostały zszyte nawoskowaną nicią lnianą, ściegiem na dwie igły. Z uwagi na to, że skóra ta jest bardzo cienka i miękka, nie było problemu z szyciem - nie wymagało to nawet wykorzystania szydła, do robienia dziurek.

Kaptur póki co prezentuje się na mnie w następujący sposób:

  

Pozostało mi jeszcze podwinięcie krawędzi i wykonanie haftu, jak na znalezisku zaprezentowanym powyżej. O ile podwinięcie/zwinięcie i obszycie krawędzi nie stanowi jakiejś wielkiej zagadki i trudności (tutaj w sukurs przychodzą m.in. szwy pokazywane przez Goubitza, używane do wykańczania np. kaletek [4]), o tyle dobranie surowca i szwu do haftu już nie jest takie proste. W sumie nie miałem nigdy okazji niczego haftować...

[1]  K. Turka, "Ubiór dworski w Polsce w dobie pierwszych Jagiellonów" Wrocław 1987
[2]  M. Nockert, P. Göran, "Att Datera Textilier", Oslo: Gidlungs Förlag 2002.
[3]  P. Nörlund, "Buried Norsemen at Herjolfsnes" Reitzel, 1924
[4]  O. Goubitz, "Purses in Pieces", SPA Uitgevers 2009.

August 16 2019

Scytyjski kaftan "eksperymentalny I"

Nie skończyłem jeszcze na dobrze szyć scytyjskiej koszuli, a już zabrałem się za kolejny element ubioru dla tej postaci - kaftan. Tak jak w tytule jest to pewnego rodzaju eksperyment, gdyż nie szyję go (tak jak koszuli) w/g zachowanych zabytków, a jedynie na podstawie przedstawień Scytów w sztuce, głównie na podstawie grzebienia z Solokhy, wazy z Kul-Oba i hełmu z Perederieva (które prezentowałem w tej notce).

Zasadniczym problemem była tutaj rekonstrukcja kroju ubioru. Posłużyłem się w tym celu dwoma 'tropami'. Pierwszym z nich są proponowane przez Klochko [1] kroje Scytyjskich kaftanów:


Drugim natomiast jest ogólny, wyjściowy krój stepowych - centralnoazjatyckich - ubiorów, jaki wskazuje Orfinskaya [2]:


Z powyższego kroju wynikają potem ciekawe zjawiska, związane z inną niż w Europie zachodniej konstrukcją rękawa etc.

Zdecydowałem się na środkowy z wykrojów, przedstawionych przez Klochko [1], głównie z faktu, że tak mi najlepiej starczało materiału 🙈. Zmodyfikowałem ten krój przedłużając integralną część rękawa i boczne rozszerzenie istotnie mocniej. Zrezygnowałem też z szwu na plecach (co chyba było błędem, patrząc na zachowane przedstawienia tego rodzaju kaftanów).

W ramionach (wzdłuż ramion i w miejscu wszycia dolnej części rękawa) wszyłem taśmy ozdobnego materiału. Tego rodzaju wzmocnienia (?) szwów - szczególnie na ramionach - wydają się mieć istotne znaczenie mechaniczne - na prawdę wzmacniają ubiór, co tutaj okazało się być nie bez znaczenia, bo wybrana wełna była bardzo mało zwarta. Taśma z tej samej wełny naszyta została jako wykończenie przedniej krawędzi i gotowe.

Kaftan wygląda na mnie tak (pod spodem powinna być koszula z Pazyryk, ale jest zwykły t-shirt, ale za to na głowie mam fantastyczną, filcową czapka od Owki - o tym nakryciu głowy kiedy indziej):

  

Zdjęcia trochę na szybko, bo chciałem się pochwalić tym, że projekt idzie do przodu. Kolejnym elementem tekstylnym są chyba wysokie, filcowe nogawice-buty (żeby skompletować set do ubrania na siebie), a potem pas, gorytos... no i dużo rzeczy ;).

Bibliografia:

[1]  L. S. Klochko, "Skythische Tracht, Gold der Steppe: Archäologie der Ukraine", Neumünster, 1991.
[2]  O. Orfinskaya, I. Arzhantseva, "The Cut of the Clothes of North Caucasian Alans", ATR 55, 2013.

August 08 2019

Wczesnośredniowieczny set tekstylny - zarys i (niepełny) przegląd źródeł

poprzedniej notce wskazałem na zarys planu robienia postaci na wczesne średniowiecze. Teraz kontynuuję, zagłębiając się w szczegóły. Na początek tekstylia, bo coś na sobie nosić trzeba. Niestety brakuje konkretnych źródeł (np. znalezisk) na tekstylia dla mieszkańców słowiańszczyzny zachodniej, dlatego też konieczne jest posługiwanie się analogiami i zapożyczeniami z zewnątrz. W poniższym tekście postaram się zrobić krótki przegląd tego, co i skąd chciałbym zapożyczać.

Na początek kilka założeń wstępnych:
  • Przede wszystkim opierać będę się na ikonografii.
  • Pewne wsparcie w postaci materiału archeologicznego pewnie będzie wykorzystane.
  • Reprezentować będę raczej majętną osobę, więc ubranie musi odpowiadać dosyć wysokiemu statusowi społecznemu.
  • Dosyć wysoki status = kolorowy ubiór.
  • W pochówki z Pnia znaleziono fragment jedwabiu - zakładam, że był on elementem obszycia tuniki - głównie z braku dostępu (póki co) do opracowania tego pochówku.
  • Tunika będzie wełniana (chciałbym, żeby była RT i farbowana naturalnie).
Czara Włocławska
Początkowo jako jedynego źródła ikonograficznego chciałem użyć Czary Włocławskiego (I połowa X wieku), z uwagi na bliskość miejsca, gdzie ją znaleziono do rejonu moich zainteresowań, jednak po pierwsze jej pochodzenie jest (podobno) dyskusyjne [1] i niektórzy badacze wskazują, że pochodzi z Bizancjum (trochę daleko jak na moje potrzeby), a inni na np. Lotaryngię lub Sankt Gallen we współczesnej Szwajcarii. Żaden z tych terenów zasadniczo ze Słowianami kojarzony nie jest.

Psałterz Sztutgarcki (folio 055v)
Drugim istotnym źródłem ikonograficznym jest Psałterz Sztutgarcki (I połowa IX wieku). Jest to książka wykonana najprawdopodobniej w Paryżu, także również dosyć daleko od interesującego mnie terenu. Mimo to, tego rodzaju przedstawienia są najpewniej dosyć zbliżone do tego co mogło się nosić na interesującym mnie terenie, szczególnie, że psałterz jest ciut starszy, co daje te 50..100 lat na "przedryfowanie" wzorów z Europy Zachodniej na tereny Slowiańszczyzny.

Nie można też zapominać o źródłach archeologicznych... oczywiście żadne z nich, nie pochodzi bezpośrednio z interesujących nas terenów. Dodatkowo, większość zabytków jakimi dysponujemy na wczesne średniowiecze jest troszkę później datowana niż mój (i tak szeroki) zakres od X w do połowy XI w, no ale nie chcąc wymyślać od nowa koła, na czymś oprzeć się muszę, aby chociażby mieć punkt wyjścia do rekonstrukcji kroju wczesnośredniowiecznej tuniki (z dużą dozą Brzytwy Ockhama i zdrowego rozsądku). 

Tak więc po kolei (chronologicznej), zabytki tunik na które patrzę. W pierwszej kolejności to ogólny wzór tunik z Birki [2] oraz tunika z Hedeby [3] (tzn. z tego co rozumiem to z Birki krój zrekonstruowany został na podstawie szeregu różnych rozdrobnionych zabytków). Oba zabytki są raczej datowane na X wiek, ale przedstawiają zupełnie różny krój.

Proponowana rekonstrukcja
kroju tuniki z Hedeby Ogólny krój tunik z Birki
Tunika z Birki szyta miałaby być z pojedynczego prostokąta, z dwoma klinami po bokach. To niemalże najprostszy krój tuniki - pozbyć się linów po bokach i mamy antyczną tunikę z Thorsberg o kroju chyba najbardziej już uproszczonym. Z kolei w tunice z Hedeby, oprócz czterech klinów, mamy szereg innych, dosyć zaawansowanych technicznie rozwiązań, takich jak podkroje pod rękawy, czy wymodelowane ramiona z szwami.

Wykrój tuniki ze
Skjodelhamn
Na przełom X i XI wieku (995-1029) datowana jest (radiowęglowo) tunika ze Skjodelhamn. Nie lubię pisać o tym zabytku, czy w ogóle powoływać się na ten pochówek, jako że nieznany jest etnos pochowanego [4], jak i sama data jest poddawana pod wątpliwość, z uwagi na to, że ubiór stylistycznie nawiązuje do późniejszych [4]. W tym przypadku jednak możemy przyjrzeć się temu, co nas najbardziej interesuje - widzimy tak jakby ubiór przejściowy, już z czterema klinami, ale z korpusem z jednego kawałka (bez szwów na ramionach) oraz bez podkrojów pod rękawy.

Wykrój tuniki z Kragelund
Z kolei na sto lat później (1040 - 1155) datowana jest tunika z Kragelund o bardzo podobnym kroju [5], jeśli chodzi o ilość i rozmieszczenie klinów. Tutaj także mamy do czynienia z czterema klinami, co ciekawe, dodatkowo każdy z nich jest zszywany z dwóch elementów. Podobną konstrukcję widzimy później w np. tunice z Bocksten, o której już pisałem w kontekście późniejszego setu. Jedyne co w ubiorze z Kragelund jest trochę inne, to rękawy - ich wieloelementowy krój wskazuje na, z jednej strony, chęć ich lepszego dopasowania, a z drugiej strony na oszczędność materiału (sztukowanie).
Zdjęcie (powyżej) oraz
wykrój (poniżej)
tuniki z Guddal.

Na XI wiek datowana jest też tunika z Guddal [6]. Z jednej strony ma ona tylko dwa, boczne kliny, dodatkowo wyposażone w rozcięcia (raczej nie były zaszyte i funkcjonowały jako intencjonalne rozporki, co z resztą częściowo widać na zachowanym zabytku). Z drugiej strony tunika ma całkiem ciekawy i dosyć niespotykany krój, dlatego wrzucam tutaj ją raczej 'pomocniczo'.

Dodatkowo, jak przytacza Ola z Trollkony [7] bezklinowe formy są identyfikowane jako bardziej skandynawskie, a kliny jako element napływowy z szeroko pojętego zachodu Europy. Ten właśnie zachód Europy jest także miejscem, skąd na tereny Słowiańszczyzny napływają wzory i skąd napływa moda... więc można uznać je za mocno zasadne w tym przypadku.

Dalej, idąc chronologicznie, wchodzimy już w rejon XII - XIII wieku, czyli stanowczo zbyt daleko jak na to, na czym próbuję się skupić w swojej wczesnośredniowiecznej postaci. 

Znakomita większość źródeł archeologicznych przedstawia tuniki z czterema klinami. Dodatkowo przedstawienia ikonograficzne, wskazują na bardzo obfite (poniżej pasa) tuniki:

Drugim kluczowym elementem stroju, są spodnie i/lub nogawice. Tutaj również możemy wesprzeć się w/w źródłami ikonograficznymi. Znaczna większość z nich wskazuje, na ubranie przylegające do nóg, co z kolei skłania mnie, do przekonania, że były to raczej nogawice, a nie spodnie.

Na występowanie nogawic już w okolicach tego tego datowania (X wiek) wskazują także materiały archeologiczne, takie jak chociażby nogawice z Hedeby [3]. Jakkolwiek sam zabytek zachował się fragmentarycznie, to jest doskonałym potwierdzeniem, że używano wtedy jakiejś formy nogawic/nagolennic. 

Ciężko jest mówić o długości tego rodzaju nogawic - tutaj należy wzorować się raczej na ikonografii, która wskazuje, że nogawice kończą się raczej powyżej kolan, tam gdzie ich już nie widać, ponieważ ta część nóg przykryta jest tuniką.


To co może sugerować niskie nogawice - pod kolano - na powyższej ikonografii, to raczej buty, w typie butów znalezionych podczas wykopalisk w Bazylice ŚŚ Ulryka i Afry w Augsburgu [8]. Są one datowane na VIII wiek, poniżej zaprezentowano rysunek znaleziska oraz (moim zdaniem) całkiem niezłą rekonstrukcję tego rodzaju butów:

       Zabytek z kościoła
ŚŚ Ulryka i Afry z Augsburga.Rekonstrukcja zabytku z obrazka
po lewej stronie (za link).W kolejnych notkach poświęconych tekstyliom skupimy się dokładniej nad próbą rekonstrukcji poszczególnych elementów, już bardziej w oparciu o omawiany grób z Pnia i to co w nim znaleziono (a z tekstyliów to baardzo niewiele).

[2] Agnes Geijer, "The Textile Finds from Birka" w: "Cloth and Clothing in Medieval Europe", red. N.B. Harte and K.G. Ponting, Londyn 1983.
[3] Inga Hägg, "Die Textilfunde aus dem Hafen von Haithabu: w: "Berichte über die Ausgrabungen in Haithabu" 20, Neumünster 1984
[4] Dan Halvard Løvlid "The Skjoldehamn find in the light of new knowledge" 2010
[5] http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/kraglund.html i literatura tamże
[6] http://trollusia.blogspot.com/2015/03/tunika-z-guddal-czyli-nieco-inne.html
[7] Thor Ewing, "Viking Clothing" 2006.
[8] Joachim Werner, Aladár Radnoti "Die Ausgrabungen in St. Ulrich und Afra in Augsburg 1961–1968", Monachium 1977

July 01 2019

Nowy projekt, nowe wyzwania - wczesne średniowiecze - grób 15 z Pnia, część I

Jako, że realizacja innych projektów idzie mi tak dobrze i nadal mam pieniądze na jedzenie 🤣 postanowiłem zabrać się za kolejny okres. Tym razem padło na wczesne średniowiecze - jakiś czas temu uszyłem sobie zestaw ciuszków na to datowanie, ale oczywiście ich już nie mam - poszły w świat. Tak więc czas na nowe, lepsze (no przez ostatnie 7 lat trochę się o szyciu historycznych ciuchów nauczyłem). W międzyczasie też nauczyłem się więcej rzeczy o samej historii i archeologii, na rynku ukazało się trochę fajnych publikacji... więc czas zabrać się na to na poważnie.

Cmentarzysko w Pniu, wraz z zaznaczonymi
grobami wczesnośredniowiecznymi za [1]Na warsztat biorę zatem bardzo ciekawie zapowiadający się pochówek z Pnia (grób 15). Jest to grób, identyfikowany jako komorowy, datowany na II połowę X w. - początek XI w. Posiada on dosyć dobrze opracowane wyposażenie, w tym toporek tauszowany srebrem i miedzią, od którego wszystko się zaczęło (dzięki Ligi!). Wyposażenie grobu jest całkiem ciekawe, ale nie nazbyt (z mojego, XXI-wiecznego punktu widzenia) bogate. Prezentuje się następująco [1,2]:

  • Nóż żelazny,
  • Osełkę z fyllitu,
  • Topór żelazny, tauszowany srebrem i miedzią,
  • Niezdobioną misę brązową,
  • Wiadro okute żelaznymi taśmami,
  • Czerpak drewniany,
  • Talerz drewniany,
  • Fragment tkaniny jedwabnej.
Plan Grobu 15 z Pnia na
poziomie szkieletu. a) topór żelazny,
b) wiaderko, c) misa brązowa,
d) nóż żelazny oraz osełka. za [3]
Sam grób prezentuje się całkiem 'imponująco'. Grób ma wymiary 340 cm x 190 cm; zachowały się ślady oblicowania ścian oraz zadaszenia, najpewniej wykonanych z dębiny w konstrukcji zrębowej [2]. Pochowany w grobie został mężczyzna, w wieku określonym jako maturus (hehe, to w sumie ja  - 100% koszer). Zmarły złożony został w grobie na marach - komora grobowa nie była wyposażona w dno. Komora grobowa wyposażona była w dach, zamocowany do ścian z pomocą drewnianych kołków. Miejsce pochówku otoczone było, w większej odległości, palisadą drewnianą (lub rowem/wkopem) o szerokości około 35 cm, której ślady odkryto w toku późniejszych badań. Do czasów współczesnych zachowały się ślady konstrukcji od zachodu (ok 6 metrów) i południa (ok 8 metrów), które zadokumentowane zostały podczas prowadzonych tam prac wykopaliskowych [1].

Niezależnie od interpretacji samego zjawiska grobów komorowych, z pewnością mamy do czynienia z pochówkiem osoby majętnej. Nie chcę się wdawać w dyskusję na temat proweniencji grobów komorowych, bo nie mam do tego żadnych podstaw, sam jestem zainteresowany rozwojem wiedzy w tym zakresie, ponieważ w ostatnich latach interpretacja tego zjawiska bardzo szybko ewoluuje.

W kolejnych odsłonach tej notki chciałbym spróbować opisać poszczególne elementy wyposażenia z grobu, podobnie jak czyniłem to zabytkami z grobu LT11 w Zvonimirovie. Znacznie ułatwia mi to ogarnianie wszystkich materiałów etc - zamiast trzymać dużą ilość publikacji czy własne opracowania w PDFach na dysku, mam jeden dokument, w dodatku w chmurze, więc każdy może od razu obsmarować moje bzdury 😁.

[1]  A. Drozd, A. Janowski, D. Poliński, "Wczesnośredniowieczne groby komorowe na cmentarzysku w Pniu koło Bydgoszczy (badania 2005 - 2007)", Acta Archeologica Pomeranica III, 2009.
[2]  J. Bojarski, W. Chudziak, T. Kozłowski, L. Reitsema, "Wczesnośredniowieczne groby komorowe z ziemi chełmińskiej" w. "Pochówki w grobach komorowych na ziemiach polskich w okresie wczesnego średniowiecza" red. D. Błaszczyk, D. Stępniewska, 2016.
[3]  A. Drozd, A. Janowski, "Wczesnośredniowieczny topór inkrustowany z miejscowości Pień na ziemi chełmińskiej" w: "Wojskowość ludów Morza Bałtyckiego", red. M. Bogacki, M. Franz, Z. Pilarczyk, 2007.

June 29 2019

Namiotowy ersatz

Jako, że zacząłem jeździć więcej i w większym składzie (Leon i Kosma), chciałem zaopatrzyć się w namiot. Niestety, niemalże wszystkie historyczne namioty są albo duże i trudne w transporcie, a mi zależało na czymś kompaktowym, albo bardzo prowizoryczne, jak na przykład pałatka rozpięta między drzewami. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł uszycia czegoś, co nazwałem namiotowym ersatzem - zamiennikiem, ponieważ funkcjonować będzie jako właśnie to - zamiennik prawdziwego, historycznego namiotu. 

Założenia tego "projektu" są proste - namiot musi być ekstremalnie kompaktowy; do tego stopnia, aby umożliwiał transport bez samochodu, na przykład w pociągu czy PKSie. Dodatkowo, fajnie by było, jakby chociażby nawiązywał do wzorów historycznych i nie wyróżniał się z innych, poprawniejszych namiotów. Ponadto, chciałem, aby oczywiście zapewniał możliwie dużo miejsca do spania w środku, jako, że musi pomieścić de facto trzy osoby.

Pierwszym źródłem inspiracji  był mongolski majhan (maikhan), lekki namiot używany w czasie podróży , wojny czy do polowań (taki skrótowy opis udało mi się znaleźć [1]). Niestety nie wiem nic więcej na temat tego rodzaju namiotów u koczowników na stepie - wszystkie źródła mówią tylko o jurtach/gerach, jako typowym namiocie dla nomadów w zasadzie "od zawsze, na zawsze". I o ile tego nie ma co negować, to zakładanie, że istnieje jakaś prostsza, nie tyle co alternatywa, a półśrodek, nie jest totalnie bez sensu.

Rekonstrukcje(?) tego rodzaju namiotu widzimy na zdjęciu powyżej, po lewej stronie. Nie znam dokładnego datowania tego rodzaju namiotu, jednakże takie namioty przewijają się na zdjęciach z chyba XIX wieku:


Jak i na rycinach z XVIII wieku. Tutaj w obozie chińskiego cesarza Qianlonga:


To oczywiście w żaden sposób nie przystaje do datowania średniowiecznego, aczkolwiek - beggars can't be choosers. Starsze przedstawienia namiotów, które można interpretować w ten sposób też istnieją. Z jednej strony mamy XIV-wieczne przedstawienie obozu Czyngis Chana w manuskrypcie Rashid al-Dina:


Dalej mamy jeszcze wcześniejsze, bizantyńskie przedstawienie namiotów z kroniki Jana Skylitzesa z XI wieku. Chodzi mi o namiot na dole, po lewej stronie:


Konstrukcja tego namiotu, jak i mongolskich majhanów wydaje się być podobna do popularnego "soldiers tenta" lub saksona/geteldu, czyli składa się z dwóch pionowych masztów, na których oparty jest trzeci kawałek szkieletu - poziomy patyk, łączący kolumny, na którym rozparte jest poszycie. Poszycie to pełni jednocześnie rolę odciągów, utrzymujących pionowe maszty na swoim miejscu. Wejście do namiotu znajduje się na jednym ze szczytów. W rzucie na podłoże, namiot ten także przypomina "soldiers tenta" - jest to prostokąt z kanciastymi apsydami. Konstrukcja praktyczna i prosta, ale złożona - wymaga wożenia trzech kijków.

Drugim źródłem inspiracji jest mini-soldiers ten produkcji Medieval Marketu [2]. Konstrukcyjnie  jest niemalże identyczny z typowym namiotem tego rodzaju, tylko że mniejszym. Po prawej stronie widzimy poglądowe zdjęcie (ze strony MM) takiego namiotu. Ma on dwa maszty, które w miejscu utrzymywane są z pomocą naprężenia poszycia, przymocowanego śledziami do ziemi - bez żadnych dodatkowych odciągów. W tej konstrukcji niepraktyczny (dla moich zastosowań) wydaje mi się otwierany bok - wejście od szczytu o wiele lepiej się sprawdzi.

W tymi pomysłami w głowie zacząłem projektować namiot. Najpierw znalazłem (zupełnie przypadkiem) świetny materiał - impregnowaną wełnę. Niestety (?) w kolorze ciemnej zieleni, ale muszę z tym żyć - i tak namiot nie jest jakiś super poprawny historycznie, więc relatywnie niska cena i doskonałe parametry (100% higrofobowość) mnie przekonały. Wełna ma 1,5 metra szerokości, co determinować będzie wielkość namiotu. 

Konstrukcja namiotu, trochę oparta na własnych przemyśleniach, trochę na powyższych przedstawieniach, jest bardzo prosta. To dwa maszty z sznurkiem pomiędzy nimi, na których rozpięty jest namiot. Dodatkowe odciągi stabilizują maszty na miejscu i sprawiają, że sznurek na środku nie opada jakoś mocno, przy odpowiednim naciągnięciu linki odciągami. Płachta, zawieszona na sznurku, zamocowana jest przy krawędziach, napinając się i stabilizując konstrukcję maszty-naciągi w drugiej osi. Całość jest zadziwiająco sztywna.

Namiot uszyty został z dwóch szerokości materiału (na długość), co dało mu niemalże trzy metry długości. Pozostałe wymiary wynikły z prostych obliczeń - miałem już kupiony kupon wełny (7 metrów bieżących), więc trzeba było go optymalnie wykorzystać. Stąd też wynikły pozostałe wymiary - wysokość ok. 110 cm i szerokość 120 cm. Może nie są to optymalne wymiary, ale sprawdzają się bardzo dobrze. Przy jednym szczycie namiot posiada prostą ścianę, natomiast przy drugim ścianka nie jest zszyta w środku, co pozwala nam zasłonić wejście. Póki co nie zmajstrowałem żadnego zamknięcia namiotu, ale nie jest ono jakoś szczególnie mi potrzebne, przy tej długości namiotu.

Jako, że namiot jest szyty z wyjątkowo wodoodpornej tkaniny, chciałem zachować ten wyczyn w gotowym namiocie, dlatego też zdecydowałem się na mroczne, klejone szwy. Klejone, ponieważ oprócz zwykłego szycia, szew jest dodatkowo wzmacniany taśmą klejową na ciepło. Najpierw taśmę naklejałem na krawędź tkaniny, prasowałem przez papier, na którym jest dostarczana, następnie nakładałem na to krawędź drugiej tkaniny i zaprasowywałem porządnie całość. W tym momencie całość była już dosyć wytrzymała mechanicznie, co uprościło dalsze szycie. Reszta, tj. sposób szycia przez zakładkę z klejem, jest pokazany na poniższej ilustracji (którą nie wiem nawet skąd mam, ale odnosi się właśnie do szycia namiotów).


Nie miałem okazji jeszcze sprawdzać szczelności tych szwów na deszczu - póki co spałem w nim tylko podczas delikatnej mżawki. Liczę, że pod Grunwaldem będzie okazja na przetestowanie jego szczelności (jak to pod Grunwaldem). Skończony namiot wygląda tak, rozłożony w moim ogródku:



No i na koniec - podsumowanie kosztów, bo okazało się, że namiot, oprócz tego, że minimalistyczny, to także był wyjątkowo tani. Nie pamiętam dokładnych kosztów, poszczególnych elementów, więc z głowy - wełna na poszycie to około 250 zł, stelaż to niecałe 50 zł (lina konopna i maszty). Do tego kilka groszy na śledzie (póki co z tej roli gwoździe ze sklepu 😓), taśmę klejową i nici do szycia - nie więcej niż 50 zł łącznie. I tak oto mieścimy się z całym namiotem w 350 zł... na ten sezon musi wystarczyć 😁.

[3]

May 15 2019

Nowe celtyckie fanty z LT11 - Fibule i grot włóczni

Sezon za pasem, w związku z czym finiszuję z kompletowaniem elementów wyposażenia grobu LT11 z Zvonimirova, będącego podstawą mojej obecnej celtyckiej sylwetki. Pod linkiem znaleźć można szerszy opis obiektu.

Właśnie dotarły do mnie kolejne fanty - przepiękne fibule, prosto z Maziar's workshop. Tak wyglądały zabytki, znalezione w Zvonimirovie:


A tak prezentują się ich rekonstrukcje:


Dodatkowo, równocześnie przyszedł też grot do włóczni z tego grobu, co zasadniczo zamyka inwentarz, jaki chce rekonstruować (znaleziono też pozostałość tarczy, w postaci metalowego uchwytu, ale tarczę rekonstruować będę w oparciu o inny grób z Zvonimirova).

Tak wygląda grot - zdjęcie poniżej (zabytek po lewej, rekonstrukcja po prawej). Dokładniejsze zdjęcia oraz opis dodam, gdy zostanie on osadzony na przygotowanym już drzewcu.

 

Po-Czerskie przemyślenia

Leon, Fot. za Zamek Czersk
Ot taki wpis, żeby zebrać garść myśli i planów, po Czersku 2019.

Jeśli chodzi o samo obozowanie, to mój namiotowy ersatz sprawdził się doskonale, szczególnie biorąc pod uwagę prostotę i minimalizm konstrukcji (niestety nie mam zdjęć). Nie zmienia to faktu, że na 2020 chciałbym mieć ładną jurtę... To plan numer 1.

Leonowi doskonale poszło w turnieju łuczniczym, jak na pierwsze poważne strzelanie w życiu - zajął miejsce gdzieś w 2/3 ogólnej klasyfikacji... więc trzeba kontynuować tą pasję. To plan numer 2.

Plan numer 3 - najbardziej teoretyczny i gdybologiczny: a gdyby tak skompletować rzeczy do lekkiej bojówki na przyszły rok? 😧 Trzeba pochylić się nad tym zagadnieniem...

Oprócz tego miałem okazję przetestować/odebrać/po raz pierwszy użyć szereg fajnych fantów, które chciałbym sukcesywnie pokazać i się pochwalić. Odebrałem ceramikę z Reko Gary, wreszcie porządnie obwiesiłem pas - kaletka, sakiewka, osełka, krzesiwo... już po Czersku przyszła do mnie XIII-wieczna łyżka... Oczywiście wszystko sukcesywnie wyląduje na blogu z opisem, żebym nie zapomniał na podstawie czego było to zamawiane.

Najważniejszą "premierą" jednak była pierwsza duża impreza z Leonem. Na szczęście to na plus 😃. Na przyszły rok może będę już z dwójką na Czersku? zobaczymy.

Fot. za Bractwo Rycerskie Choragiew Ziemi Olkuskie
Z innych moich obserwacji - chyba dorosłem do uszycia sobie nowego kaftana lub przeróbki tego. Jak na pierwszy raz to oceniam go wysoko, jednakże nadal wiele mu brakuje do ideału. A tak czy inaczej drugi kaftan by się przydał. Dodatkowo warto by było zaopatrzyć się w jakąś większą torbę, tylko nie wiem czy odnajdę tego rodzaju przedstawienie na wschodzie. 

May 13 2019

Mongolska kaletka


Jeszcze przed wyjazdem na Czersk zrobiłem sobie kaletkę do XIII wiecznego, kipczackiego zestawu. Kaletka oparta jest o zabytek z kurhanu 8 z cmentarzyska w Ust-Kurdyum (obw. Saratowski). Jak mówi opis [1] była ona częścią wyposażenia ubogiego - najprawdopodobniej - członka Złotej Ordy. Towarzyszył jej pas z ciekawy, zapięciem z haczykiem, zamiast klasycznej sprzączki. Cały zestaw datowany jest na XIII/XIV wiek, głównie na podstawie analogii do innych, podobnych kaletek - sam pochówek, z tego co wiem, nie został w ścisły sposób datowany.
Rekonstrukcja kaletki i pasa z kurhanu 8 z Ust-Kurdyum [1]
W pochówku nie znaleziono żadnego uzbrojenia ochronnego ani broni, typowych dla pochówków militarnych. Znalezione zabytki (fragmenty kaletki i pasa) wskazują na liczne naprawy w okresie użytkowania tego przedmiotu. Kaletka mogła być też kopią złotoordyjskich kaletek tego rodzaju, jako że w zabytkach związanych ze Złotą Ordą tego rodzaju zapięcia, jak i podobna stylistyka są dosyć popularne.

Elementy rekonstruowanej kaletki [1]Okucia do kaletki wykonał Mikołaj z Organek Arts and Crafts. Na zestaw okuć składają się dwa ozdobne kółeczka do zawieszenia kaletki oraz dwuelementowe zapięcie kaletki. Zapięcie ozdobione jest wizerunkiem smoka - jako, że w dokumentacji zabytku z cmentarzyska w Ust-Kurdyum średnio widać, jak taki smok powinien wyglądać, posłużyliśmy się analogiami. Znaleziono sporo, dobrze zachowanych, zapięć kaletek w kształcie rozetki, ozdobionej smokiem. Tego rodzaju zabytki pochodzą między innymi z Ukek, Wilna i Nowogrodu (zdjęcia poniżej).
    Zapięcie z Ukek
[2]  Zapięcia z Wilna i Nowogrodu
[2]

Wierzch kaletki był zdobiony wyciskanym ornamentem [1], jaki widoczny jest na rysunku po lewej stronie. Moja rekonstrukcja póki co go nie ma, ale może tego rodzaju ornament w przyszłości dodam (najpewniej nie). Póki co wierzch kaletki jest w pełni gładki.

Kaletka uszyta została z skóry wołowej, garbowanej roślinnie o grubości ok. 2 mm. Wielkość kaletki została dobrana do... mojego telefonu. Niestety Afankow nie podaje (=ja nie znalazłem) jakiej wielkości dokładnie jest zabytek, z resztą dokładne odtworzenie wymiarów nie jest możliwe, z uwagi na fakt, że nie zachowała się cała organiczna część i w sumie duża część kształtu jest tylko przypuszczeniem.

Kaletka została zamontowana do pasa z pomocą dwóch sznurków (prowizorka póki co), wiązanych do lekko zmodyfikowanych okuć paska z Chingul (okucie jest złożeniem dwóch typów okuć - jednych, jakie już na pasku mam i innych, podobnych, wyposażonych w kółeczko do dowiązywania rzeczy). W ten sam sposób zamocowałem teraz również inne akcesoria (osełka i krzesiwo). W przyszłości dowiązywał będę tak kolejne. Kaletka prezentuje się na pasie w ten sposób:


Wydaje mi się, że jest minimalnie krzywo przycięta klapka (na żywo tego nie widać 😉) ale to na szczęście łatwo można poprawić. Ogólnie z kaletki jestem zadowolony - ten rodzaj zapięcia jest niesamowicie wygodny - nie miałem nigdy tak wygodnej kaletki w żadnym datowaniu. Niesamowite wprost, idealne do obsługi jedną ręką w dowolnej pozycji. No i zapięcie jest przecudnej urody


[1] Н. Н. Афоньков, "Стрелковый пояс и кошель золотоордынского времени из курганного могильника у с. Усть-Курдюм"
[2] https://vk.com/proekt_ukek
[3] E. Svetikas, "Lietuvos didžiosios kunigaikštystės christianizacija"


May 06 2019

Koszula z Pazyryk


Skończyłem szyć pierwszy element scytyjskiego stroju - koszulę opartą na znaleziskach z Pazyryk (na zdjęciu po prawej stronie). I muszę przyznać, że jestem z mojej rekonstrukcji bardzo zadowolony.

Moja koszula uszyta została z ręcznie tkanego, zabytkowego materiału z konopi w splocie płóciennym 1:1. Jest to najbardziej zbliżony do oryginału materiał, jaki udało mi się znaleźć (zabytki znalezione w Pazyryk były konopne,  jedwabne lub z włókien kendyru - AFAIK takich koszul znaleziono kilka). Koszula szyta jest lnianą nicią - nie odważyłem się na szycie ścięgnem (nie mam, nie umiem, nie próbowałem nigdy), ani tym bardziej ścięgnami syntetycznymi, bo to by było akurat trochę bez sensu IMHO. Uznajmy to za jako-taki kompromis rekonstrukcyjny z ukłonem w stronę praktyczności/łatwości wykonania.

Względem oryginalnego kroju wprowadziłem jedną zmianę - nie tylko przód(?) ale i tył jest dzielony, co wynikało z faktu, że zdobyty przeze mnie materiał nie był dostatecznie szeroki, aby uszyć pasującą na mnie koszulę z pojedynczej szerokości belki (hehe, grubas, hehe). Poza tym koszula ma taki sam wykrój, jak w oryginale (mam nadzieję, ponieważ zrysowałem go ze zdjęć różnej jakości).

Na szwach, tak jak w oryginale, naszyty jest ozdobny sznureczek. Naszyłem go na środkowe szwy korpusu oraz wszycie rękawów. Nie wiem, czy nie powinienem obszyć nim także szwów rękawa (od pachy do nadgarstka), ale cóż - nie widzę tego na żadnych dostępnych zdjęciach i wydaje i się, że nie ma go tam. Sznurkiem tym obszyty jest także dekolt oraz ujścia rękawów. Wykorzystałem wełniany (ręcznie przędziony) sznurek lucetowy, barwiony marzanną. Nie wiem jaki kolor miał oryginalnie ten element w zabytku, ale na rekonstrukcjach rysunkowych często widziałem go jako czerwony.


Póki co koszula prezentuje się tak:

 




 



April 30 2019

Celtyckie postępy - torkwes, bransoleta i zapięcie do pasa z LT11 w Zvonimirovie

W ramach przygotowań do sezonu uzupełniam wyposażenie z grobu LT11 z Zvonimirova, który jest centralnym punktem mojej antycznej, celtyckiej postaci. Właśnie przyszły do mnie kolejne fanty - wymagają jeszcze trochę wykończenia (szlifowanie pilnikami i polerowanie, na co byłem przygotowany), ale już mogę się nimi pochwalić.

Za wykonanie tych fantów odpowiada Kuźnia Druida. Póki co otrzymałem trzy rzeczy - torkwes, bransoletę oraz zapięcie do pasa.

Torkwes

Prosty, żelazny torkwes; podobno nieodzowny element każdego celtyckiego mężczyzny. Torkwes ten został zrekonstruowany na podstawie zniszczonego zabytku, znalezionego w grobie LT11 w Zvonimirovie (rysunek po lewej stronie). Rozmiar rekonstrukcji (zdjęcie po prawej) został dobrany tak, aby na mnie pasował i jest idealny.

  

Jeśli chodzi o zakładanie i zdejmowanie torkwes jest idealny, tj. lekko ciasny; sam okrąg mógłby być chyba ciut mniejszy, ale taki jest ok. Rekonstrukcja wymaga jeszcze odrobiny wykończenia - głównie polerowania. Nie ma na szczęście żadnych zadziorów, więc nosi się bardzo dobrze.


Bransoleta

Ciekawa, żelazna bransoleta znaleziona w grobie LT11. Zabytek był w bardzo dobrym stanie (rysunek po lewej stronie), co pozwoliło na jego dosyć wierną rekonstrukcję (zdjęcie po prawej).


Rozmiar rekonstrukcji został dobrany tak, bym mógł ją założyć przez dłoń, ale chyba dodałem za dużo zapasu do tego wymiaru i wydaje się ciut za luźna, aczkolwiek nie spada i trzyma się dobrze. 


Przy wykończeniu tej bransolety czeka mnie trochę więcej roboty z pilnikiem i szlifowania, aby usunąć nieliczne, pozostałe ślady po kuciu oraz trochę wypolerować ten element.

Sprzączka do paska

Zapięcie do paska, jakie znaleziono w grobie LT11 (rysunek po lewej, numer 3) nie zachowało się do czasów współczesnych w najlepszym stanie. Zrekonstruowane zostało na podstawie znaleziska z La Villeneuve-au-Châtelot we Francji (po prawej), które jest tożsame typologicznie, ale lepiej zachowane. Jedyna różnica, pomiędzy tymi dwoma artefaktami, to kształt przekroju - zabytek z Francji jest w przekroju kwadratowy, za zachowane kółko ze Zvonimirova okrągłe.

 

Rekonstrukcja ma pierścień okrągły w przekroju (jak w zabytku z Zvonimirova), z wypustkiem mniej-więcej takim, jak francuski zabytek i jaki - przypuszczalnie - mógł być na zapięciu pasa z pochówku LT11. 

Pasek posiada także brązowy rozdzielacz (numer 4 na rysunku po lewej, powyżej), który zamówiłem u Organek Arts&Crafts. Zestaw obu elementów wygląda tak:

 

Po oczyszczeniu sprzączki pilnikami i papierem ściernym zostanie ona zamontowana na dosyć szerokim pasku wraz z brązowym rozdzielaczem. Nie jest jasna rola tego brązowego pierścienia w działaniu pasa, więc czeka nas trochę eksperymentów. Obstawiam np., wygodny punkt do dowiązania sakiewki, przynajmniej na początek. 

Kipczackie blachy napierśne

Blachy napierśne, wraz
z mocującymi  je paskami na
Kipczackich stelach grobowych.
Sylwetka Kipczaka nie byłaby kompletna bez blach napierśnych - niezwykle charakterystycznego elementu męskiego stroju(?)/uzbrojenia(?), którzy przewija się tak na przedstawieniach, jak i w materiale archeologicznym. 

Blachy oparte są generalnie na szeregu podobnych do siebie zabytków, znalezionych między innymi w Dmitrewsku (rysunek oraz zdjęcie poniżej). Spoczywały one na piersi zmarłego, ubranego w kolczugę. Nie zachowały się żadne elementy łączące je w całość. Sugerowało się montaż do kolczugi, ale przeczą temu stele nagrobne (na rysunku po prawej), gdzie blachy ubierane są bezpośrednio na kaftany. Widoczne są także paski mocujące. Blachy z Dimitrewska wykonane zostały ze złoconego brązu. 

 


Nie są to oczywiście jedyne zabytki tego rodzaju. Przykładem mogą być doskonale zachowane blachy z Juriewej Górki (po lewej). Mają one identyczną formą jak pokazany powyżej zabytek, oraz pokazane na stelach blachy. Wykonane są z cienkiej srebrnej blachy.

Rekonstrukcja, którą sobie sprawiłem, wykonana jest z brązu przez Maziara (elementy brązowe). Zamówiłem dwie zasadnicze blachy na piersi, oraz dodatkowe, które pełnić będą rolę zakończeń pasków poniżej blach (jak na steli, pokazanej po prawej stronie).

Jako że w materiale archeologicznym nie zachowały się organiczne elementy do 'montażu' takich blach, a przedstawienia na stelach są dosyć umowne, rekonstrukcję pasów oparłem głównie na tej próbie rekonstrukcji, z uwagi na fakt, że w ten sposób blachy leżą wygodnie, można je dobrze dopasować do swojej sylwetki i, co istotne, da się je założyć i zdjąć bez problemu samodzielnie. 

Brązowe blachy zamocowane zostały na skórzany podkład, przez które przewleczone zostały skórzane paski. Póki co są zanitowane, ale rozwiązanie to średnio mi się podoba (szczególnie, że w pochówkach nie znaleziono nitów, z tego co wiem). Planuję przyszyć je jednak do skórzanego podkładu grubszą, lnianą nicią. Póki co całość prezentuje się na mnie tak:

Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
(PRO)
No Soup for you

Don't be the product, buy the product!

close
YES, I want to SOUP ●UP for ...