Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 10 2017

Celtycka stylizacja II


W zasadzie ukończyłem już mój podstawowy zestaw ciuchów na starożytność, którego początek prezentowałem tutaj. Do zestawu doszła tunika, buty ze skarpetami oraz owijacze.


Zasadniczo wszystkie elementy tego zestawu są zrobione na szybko, bez super-silnego starania się na zachowanie zgodności z jakimś konkretnym źródłem wykopaliskowym... wszystko kwestia czasu, jaki miałem na realizację tego projektu (mało) z uwagi na zbliżającą się imprezę w Niepołomicach. No ale mimo wszystko starałem się jak mogłem. 

Cały czas realizacji tego projektu to, około miesiąca (póki co) i w tym czasie uszyłem cały pokazywany komplet, a także spodnie i tunikę dla syna (co pewnie pokażę kiedy indziej). Całkiem nieźle, jak na moje dotychczasowe tempo 😉.

Tak więc po kolei:

Tunika oparta została o jakieś moje ogólne wyobrażenie o starożytnych tunikach, rzymskie tuniki oraz trochę o zabytek z Lendbreen (poniżej).



Tunika uszyta została z wełnianego koca. Szyta jest z jednego kawałka, szwy idą jedynie pod pachami i po bokach. Rękawy kończą się na równie z szerokością rzeczonego koca, dzięki czemu nie trzeba było ich obszywać - wykorzystuję tutaj krajkę materiału. Ten rodzaj szycia przewija się gdzieś w materiale zabytkowym i, wydaje mi się, jest o tyle charakterystyczny dla antyku, że potem, z czasem zanika 


Idąc niżej, na spodniach, o których pisałem już poprzednio, mam owijacze, oparte o zabytek z bagna Søgårds: 

 

Oczywiście moja rekonstrukcja jest tylko do pewnego stopnia oparta o zabytek. W oryginale materiał jest tkany na dokładnie taką szerokość, jaką mają finalne owijacze, a sznurki do wiązania są przedłużeniami osnowy materiału, a nie doszytym sznurkiem/krajką. 

Dodatkowo na nogach mam naalowe skarpety z ręcznie przędzionej wełny i buty, oparte na wzorze, jaki krąży w sieci, aczkolwiek de-facto nie wiem skąd pochodzi... Buty to proste jednokrójki, więc nawet jeśli nie są oparte na jakimś konkretnym znalezisku, to doskonale wpisują się w charakter obuwia z epoki.

Teraz jedyne co mi pozostało to wykończyć ciuchy dla Leonka, zrobić dla niego buty i natłuścić czymś obie pary, aby wytrzymały pogodę z końca września. Potem chciałbym jeszcze uszyć prostą, lnianą torbę (aczkolwiek gdzieś powinienem taką mieć chyba) i tyle.

September 04 2017

Kord z Michalic - wariacja/próba rekonstrukcji


Do XIV/XV wiecznego zestawu plebejusza nic tak dobrze nie będzie pasować, jak prosty nóż bojowy/kord (bauernwehr). Tego rodzaju wyposażenie doskonale sprawdza się tak w obejściu, jak i na gościńcu. 

Takie noże przewijają się na przedstawieniach plebejuszy w zasadzie przez koniec XIV wieku oraz cały XV i XVI wiek, niewiele zmieniając się w formie.

Nóż oraz pochwa do noża zamówione zostały w Pagancraft Workshop; robotę Grzesia oceniam na bardzo wysokim poziomie. 

Rekonstrukcja korda oparta została o głownię tytułowego korda z Michalic -  zabytek ze Śląska, datowany na XV wiek. Odtworzony został kształt i wymiary tego noża oraz trzy strudziny obecne na jednej ze stron głowni zabytku. 


Nóż wykonany został  wykonany z starego, włóknistego żelaza przypominającego strukturą żelazo dymarkowe. Ostrze wykonane zostało ze stali gatunkowej i zgrzane z resztą konstrukcji. Pozostałe metalowe elementy noża (chyba poza nitami) także wykonane są z żelaza włóknistego.


Wykorzystanie żelaza włóknistego pozwala, moim zdaniem, na zbliżenie wizualne noża do oryginałów, czy raczej tego jak mogły wyglądać w średniowieczu. Dodatkowo zgrzewana konstrukcja z miękkiego żelaza w rdzeniu i twardej stali na ostrze jest zupełnie poprawna historycznie i używana w broni i nożach użytkowych w zasadzie od starożytności.

Zabytek z Michalic uzupełniony został o niewielką głowicę oraz gwóźdź. Ten ostatni oparty został w dużej mierze o zabytek z zamku Varton w Czechach, datowany na I połowę XV wieku.


Drewniana rękojeść jest sześciokątna, tak jak w kordzie z muzeum we Wrocławiu. W moim kordzie jest ona jednakże innego kształtu - takiego jak rękojeść kordu z Michalic. Rękojeść jest zanitowana stalowymi nitami. Pomiędzy rękojeścią a jej okładkami znajduje się cienka warstwa skóry, która pozwala całą konstrukcję lepiej spasować ze sobą.


Pochwa została także uszyta przez Grześka. Wykonana jest z dwóch warstw skóry (jak pochewki z wykopalisk Londyńskich) złożonych do siebie mizdrami. Muszę jeszcze zakonserwować pochwę odrobiną nałożonego na ciepło wosku pszczelego z lanoliną. Taka sama kuracja czeka także pasek, widoczny na zdjęciach.


Teraz w zasadzie Jedyne co mi pozostało do zamówienia to buty i zestaw minimum będzie gotowy 😊.
Reposted bylifu lifu

August 21 2017

Alańskie nogawice ciąg dalszy

poprzedniej notce o tych nogawiczkach nakreśliłem trochę krój i datowanie tego elementu ubioru. Skończyłem jakiś czas większość szycia pierwszej, zanim zabrałem się za szybkie szycie celtyckiego zestawu. Póki co prezentuje się tak:

  


W tej nogawicy pozostało jeszcze obszycie górnej krawędzi nogawicy (to naturalna krawędź materiału, ale chcę ją podwinąć dla nadania większej sztywności) i doszycie wzmocnienia w miejscu gdzie będzie zamontowane wiązanie nogawic do spodni. No i pozostała druga :D.

Teraz jednakże priorytetem jest sfiniszowanie zestawu celtyckiego. Niebawem wykończę buty - już wyciąłem proste jednokrójki (za tym poradnikiem) oparte na zabytkach z europejskiej Epoki Żelaza. Najpewniej docelowo będę chciał zmienić je na coś innego, bo okres ten oferuje bardzo ciekawe i czasami bardzo zaskakujące zabytki obuwia. Niebawem wrzucę kompletniejsze zdjęcie starożytnego kompletu niż poprzednio

August 17 2017

Celtycka stylizacja

Jakoś tak wyszło, że zostałem zaproszony do udziału w projekcie o starożytnym datowaniu, który odtwarza Celtów. Będę miał okazję niebawem pojechać z nimi na imprezę, w związku z czym musiałem na szybko sprawić sobie podstawowe tekstylia lub zaadaptować już posiadane. Oto wstępne rezultaty. Do zestawu dojdą jeszcze buty wraz z skarpetami i - być może - wełniana tunika.

Spodnie uszyte zostały z brązowej wełny w splocie płóciennym 1/1 z (chyba) dwojonej przędzy. Wzorowałem się szyjąc je na spodniach znalezionych w Damendorf, jednakże podczas szycia okazało się, że źle wymierzyłem/nie uwzględniłem szerokości łydek, co spowodowało, że musiałem dodać kliny, poszerzające nogawkę w tym miejscu. Spodnie związywane są wełnianym sznurkiem uplecionym na lucecie przez Owkę z ręcznie przędzionej wełny w kolorze naturalnym.

Jako zastępnik tuniki wykorzystałem uszytą już wcześniej koszulę z Rogart, z uwagi na jej prosty krój - brak klinów pod pachami, czy rozszerzających korpus. Podobnie jak starożytne tuniki, składa się ona z jednego prostokąta - korpusu - oraz rękawów. Tunika spięta jest skórzanym (garbowany roślinnie) pasem z żelazną (żelazo dymarkowe) D-kształtną klamrą. 

Płaszcz - od którego zaczęła się cała historia - to rekonstrukcja koca z Oseberg zakupiona z drugiej (trzeciej?) ręki. Najpewniej jest to koc sprzedawany przez Loricamosa. Tkany ręcznie, farbowany najpewniej jagodą na niebiesko w przędzy. Aby działać jako płaszcz został spięty do zdjęcia stylizowaną na wczesne średniowiecze okrągłą spinką - docelowo do wymiany na coś pasującego do odtwarzanej epoki - fibulę o pasującym datowaniu.

Zdjęcia robione na szybko i w słabym świetle ;).



Do imprezy - Pola Chwały w Niepołomicach zostało jeszcze trochę czasu, więc najpewniej się wyrobię z uszyciem dodatkowej tuniki oraz ciuchów dla syna. Zdjęcia wkrótce.

August 07 2017

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część IV

W poprzednich częściach tego cyklu przyglądaliśmy się cenom jedzeniaubrań oraz uzbrojenia. Zebrane przeze mnie materiały pozwalają jeszcze przyjrzeć się części pozostałych kosztów życia, głównie w mieście. Chodzi mi tutaj o koszty związane z wynajmem lokalu/kamienicy czy też prowadzeniem warsztatu w mieście, ale także np. kosztom nauki na uczelni wyższej czy w szkole - wszak wykształcenie to potęga. Zacznijmy jednak od kwestii zasadniczych - dachu nad głową.

Niestety nie dotarłem do źródeł mówiących o wynajmie najtańszych schronień czy pokoi w kamienicach. Wynajęcie wiejskiego domku w XIV wieku to kwota 72 gAg na rok, czyli 0,197 gAg/dzień. Dom rzemieślnika wynajmiemy w tym samym czasie za 288 gAg na rok (0,788 gAg/dzień). Ceny te doskonale uzupełniają to, co wiemy

Wartość takiego wiejskiego domku to około 1438 gAg, a prostym dwutraktowy dom rzemieślnika, wraz z miejscem do spania, warsztatem i pokojami dla 2..3 robotników wyceniano w XIV wieku na 2877 - 4316 gAg. Zakup takiego budynku to już na prawdę spora inwestycja.

Zatem w zasadzie za kwotę około 0,2 gAg/dzień możemy domniemywać, że mamy już gdzie złożyć głowę na noc.

Skoro mamy już co jeść, gdzie spać warto by zastanowić się nad jakimś innym zajęciem na wolny czas niż picie piwa. Przykładem takiego zajęcia może być szkoła. W zwykłej, przyklasztornej szkole, za edukację płacić będziemy pod koniec XIV wieku 1,42 gAg/dzień. Nie jest to kwota niska, ale także, nawet dla rzemieślnika, zupełnie abstrakcyjna. Nauka na uniwersytecie to już wyższy wydatek, na poziomie 3,69 gAg/dzień plus koszty książek - od 0,46 gAg/dzień do 1,28 gAg/dzień.  Łącznie daje to kwotę nawet prawie 5 gAg/dzień za możliwość zdobycia wykształcenia, co nadal nie jest w moim przekonaniu kwotą abstrakcyjną. Przynajmniej nie na tyle abstrakcyjną, żeby nie wyobrazić sobie sytuacji w której bogaty rzemieślnik jest w stanie zapewnić swoim dzieciom, a przynajmniej części z nich, wykształcenia.

Oczywiście nie każdy zainteresowany będzie wykształceniem akademickim. Wielu z nich wyśle potomków na naukę do mistrza, która oczywiście także nie jest darmowa. Opłata za zostanie terminatorem w XIV wiecznej Anglii to około od 14 gAg w przypadku stolarza do 29 gAg w przypadku handlarza suknem. Po ukończeniu terminu oczywiście wnieść trzeba będzie kolejne opłaty, związane z dołączeniem się do gildii. Wynosi to, odpowiednio, 48 gAg oraz 288 gAg. Nauka i akces do gildii kupców sukiennych nie jest tani, ale nie ma co się dziwić - finalnie daje to przyzwoite zarobki, o wiele większe niż w przypadku np. stolarza.

Można też po prostu wyprawić jakąś imprezę. Najlepiej nie bez okazji. Doskonałą okazją jest ślub. Istnieje sporo dokumentów z XIV i XV wieku mówiących o ślubach wśród szlachty jak i wśród pospólstwa w Wielkiej Brytanii.

Sam koszt wesela to w przypadku uboższego chłopstwa od 14,38 gAg do nawet ponad 200 gAg. Bogaci chłopi mogli pozwolić sobie na wydanie nawet 1150 gAg na ten cel. Do tego, jeśli wydajemy za mąż córkę, to doliczyć musimy posag. Wartość takowych zaczynała się na poziomie około 190 gAg a najwyższa kwota jaką podają źródła u chłopstwa to nawet 911 gAg.

Zasadniczo część IV tego cyklu jest ostatnią częścią. Prezentuje on bardzo ogólne ujęcie tego tematu, aczkolwiek pozwala nakreślić pewne ramy w których można się już poruszać szacując czy rekonstruowaną przez nas postać po prostu stać na dany przedmiot.

August 03 2017

Alańskie nogawice


Do wschodnich spodni, do rekonstrukcji postaci Alana szyję nogawice, wzorowane na zabytkach z Moszewaja Bałka (przykładowe znalezisko na zdjęciu po prawej).

To pochodzące z północnego Kaukazu znalezisko jest datowane na VIII wiek. Zaprezentowane na zdjęciu nogawice uszyte są z jedwabiu, aczkolwiek na stanowisku tym znaleziono także podobne nogawice uszyte z lnu. 


Istnieje szereg zabytków tego rodzaju nogawic, różniących się głównie krojem stóp w nogawiczkach. Jednakowoż mają one także szereg cech wspólnych, takich jak integralna stopa czy szew biegnący z przodu nogawic (odwrotnie niż w średniowiecznej Europie, gdzie szew biegł zawsze z tyłu. Nogawice takie wiązane są do pasa(?) z pomocą pojedynczego troczka zamocowanego centralnie na froncie.

Moja nogawice szyć będę z kremowego jedwabiu z nierównym splotem - posiada powplatane co kilka centymetrów grubsze jedwabne nici. Widać to dokładnie na zdjęciach. Zasadniczo materiał ten odbiega od tego co pokazują źródła archeologiczne, ale jak już pisałem (chyba? albo miałem zamiar) projekt Alański jest - przynajmniej póki co - z odrobinę mniejszymi wymaganiami od siebie... może nawet kaftan uszyję maszynowo 🙈.

Wykroje dwóch przykładowych zabytków znajdują się poniżej:


Tak jak pisałem - oba wykroje są do siebie bardzo zbliżone i różnią się krojem stopy. Te z wykroju po prawej wydają się być bardziej zbliżone do zaprezentowanego na początku zdjęcia, aczkolwiek Krój stopy wzorować będę na rozwiązaniu pokazanym po prawej z bardzo trywialnego powodu - aby uniknąć niewygodnego szwu pod stopą. Wykrój ten będzie tylko o tyle zmodyfikowany, aby ergonomicznoej obejmować piętę. Zasadniczo nie mam pomysłu jak skroić ten element, więc najpewniej kroić będę na gorąco, dopasowując mniej-więcej do kształtu stopy.

Teraz pozostaje tylko zabrać się do krojenia i szycia.

July 31 2017

Połowiecki kaftan, część 1

Połowiecka stela antropomorficzna - zwróćcie
uwagę na zdobienia na kaftanie w
postaci naszytych (?) taśm.
Po uszyciu spodni wschodnich zabieram się za kolejny stepowy projekt. Tym razem jest to połowiecki kaftan, oparty głównie na rekonstrukcji kroju i zdobień kaftana z pochówku w  Chingulsku oraz innych analogiach, jako że na podstawie znalezionych tekstyliów nie jest możliwa rekonstrukcja kroju (a przynajmniej nie została zaprezentowana w literaturze do której znalazłem dostęp).

Pochówek z Chingulskiego kurhanu datowany jest na XIII wiek i identyfikowany dosyć jednoznacznie z Połowcami. W bogato wyposażonym grobowcu w tym kurhanie złożono postać mężczyzny (nazywanego w szeregu publikacji księciem) w wysokiej klasy ubiorze, uszytym z jedwabiu z licznymi jedwabnymi aplikacjami.

Moją rekonstrukcję pragnę uszyć także z jedwabiu, jednakże w moim przypadku podszewka wykonana będzie z bawełny. Na kaftan planuję naszyć aplikacje w podobnym układzie, jak na znalezionym w Chingulsku kaftanie, wspierając się dodatkowo na stelach połowieckich (jak ta pokazana obok). Oczywiście nie wszystko naraz; tylko część elementów zostanie wykorzystana w tym projekcie, bo mam nadzieję, że nie jest to ostatni kaftan, jaki uda mi się popełnić.


Kaftan zostanie uszyty z oliwkowego, ręcznie tkanego jedwabiu, który najprościej można by zakwalifikować jako surówką jedwabna. Jest to materiał w splocie płóciennym 1:1, nie przypominający wizualnie w żaden sposób stereotypowego jedwabiu, jaki jest szerzej znany. Podszewka wykonana zostanie z ręcznie tkanej bawełny w splocie płóciennym w kolorze naturalnym. O ile jedwab mam już zakupiony, to takiej bawełny jeszcze nie mam.

Najbliższy podobno zabytkowi jest szkic z pracy Warrena Woodfina i in [1], który pokazuje ogólną formę kaftana i lokalizację oraz rodzaj zdobień na powierzchni tego zabytku:


Zidentyfikować możemy podstawowe wyróżniki kroju tego ubioru:

  • Wszyte na prosto, niezwężające się rękawy, niezbyt luźne acz nie dopasowane.
  • Zakładka przy zapięciu, obszyta ozdobną tkaniną jedwabną i/lub haftem.
  • Odcięcie w pasie z marszczeniem dolnej części przy wszyciu.
W związku z tym, skonstruować można już w miarę schematyczny obraz krojenia ubioru, który finalnie wyglądać powinien jakoś tak (za Elkina 1983 [2]): 


Dodatkowo, na rysunku tym widać wyraźniej kolejne elementy kroju - kliny po bokach torsu, proste mankiety i (jednak?) lekko zwężające się rękawy, ułożone szwem do dołu.

Kaftan ma po rekonstrukcji [1] ma około 115 cm długości, co po przemnożeniu przez "magiczny współczynnik" wynikający z tego, że mam 190 cm wzrostu, a oryginalny użytkownik bliżej ok. 175 cm  daje ubranie mające około 125 cm, czyli kończące się na wysokości kolan. 

Ale wróćmy jeszcze do kroju; zastanówmy się skąd się wziął i w ogóle spróbujmy zrozumieć ideę krojenia kaftana, co pomoże nam zrekonstruować krój kaftana z Chingulska. Tego typu metodologię przyjąłem do rekonstruowania krojów europejskich i generalnie zdaje ona doskonale egzamin... do momentu, gdy w materiale zabytkowym napotyka się na coś zupełnie odstającego od klasyki, czego się nie spodziewamy. Tutaj jednak mamy krój chyba bardzo klasyczny.

Doskonale "szkic" kaftana pokazuje Olga Orfinskaya [3] w szeregu swoich prac, pokazując taki rysunek:


Krojone z płata filcu ubrania miały dosyć ograniczoną możliwość kreowania swojej formy. Dodatkowo, taka forma w zasadzie minimalizuje długość i skomplikowanie szwów. Zaprezentowana forma to najpewniej najwcześniejszy krój ubiorów występujących na stepie, który sięga swoim rodowodem pewne do epoki brązu (strzelam).

Jak ewoluował ten krój? Możemy prześledzić część tego procesu na podstawie kaftanów z Moszewaja Bałka i Dolnego Arkhyzu. Są to dwa niezależne od siebie stanowiska z północnego Kaukazu, identyfikowane generalnie z Alanami i datowane na, odpowiednio, VIII-IX wiek i XIII wiek.Na poniższym rysunku widać ewolucję męskich (m) i damskich (w) kaftanów podzieloną na cztery fazy.

W I i II fazie doskonale widoczny jest najbardziej 'klasyczny' krój, nawiązujący do kaftanów krojonych z jednego płata filcu (zwróćcie uwagę na kierunek tkaniny - zgodny z korpusem). Kolejne fazy ewolucji natomiast pokazuj zmiany w kierunku zupełnie innego kroju kaftanów ok. XIII wieku, który w zasadzie wygląda już tak, jak kroje europejskie.

Elkina [2] rekonstruuje w kroju kaftana z Chingulska także inny istotny element, widoczny także w kaftanach w Moszewaja Bałka - kliny poszerzające przód (zaznaczone na obrazku poniżej, po lewej). Analogiczne kliny znajdują się w kaftanach zachowanych w Moszewaja Bałka (zaznaczone na obrazku poniżej, po prawej):


Elementem z kolei odróżniającym krój z Chingulska od wcześniejszych, Alańskich kaftanów z Moszewaja Bałka, jest sposób wszycia dolnej części. U Alanów jest ona rozszerzana i klinowana, a w kaftanie Połowieckim jest przymarszczona i w ten sposób wszyta w pasie. Analogią jest tutaj inny Połowiecki kaftan z Izjasławia na Ukrainie, którego krój Orfinskaya [4] rekonstruuje tak:


Za kaftan z Izjasławia planuję zabrać się w późniejszym czasie, aczkolwiek tak czy inaczej jest on dobrą analogią do Chingulska. Zwróćmy szczególną uwagę na krój baskiny (nie wiem czy to poprawny termin w przypadku ubioru wschodniego) - jest ona uszyte z trzech fragmentów w kształcie prostokąta, które następnie przymarszczone są w pasie.

Na tej podstawie opracowac można już krój ubioru. Moja interpretacja wygląda mniej więcej tak:


Korpus kaftana miałby być krojony Tak jak kaftany Alańskie z Moszewaja Bałka, tj z zwężanym tyłem i klinami z przodu, a baskina tak jak w kaftanie z Izjasławia, aby możliwe było przymarszczenie jej w pasie.

Na ozdobne elementy kaftana składać się będą aplikacje wzorowane na tych z zabytku - w ramionach, na przedniej pole, na dolnej krawędzi i przy mankietach. Wykonane zostaną z także ręcznie tkanego jedwabiu, barwionego na jakiś jasny, ładny kolor (taki materiał też jeszcze muszę znaleźć i nabyć). Oprócz jedwabnych aplikacji w pasie kaftana znajdować powinna się krajka (być może także jedwabna) która maskuje miejsce marszczenia oraz zapięcie, w postaci wszytych wraz z nią sznureczków. W ten sposób zrealizowane jest zapięcie w pasie w lepiej zachowanym kaftanie z Izjasławia [4]:
Jednocześnie ten przekrój, jak i kilka innych, zaprezentowanych w pracy o kaftanie z Izjasławia doskonale pokazuje sposób jego szycia, co koniecznie będę chciał wykorzystać podczas szycia mojego kaftana.

Jednocześnie, przy okazji podszewki, warto zwrócić uwagę, że ubiór z Izjasławia nie był w pełni podszyty podszewką. Kaftan ten posiadał podszewkę w zasadzie tylko w części na korpusie - ani baskinka, ani rękawy nie posiadały podszewki. Kaftan z Chingulska najpewniej posiadał jednakże pełną podszewkę, podobnie kaftany z Moszewaja Bałka takie miały. Dlatego też w mojej rekonstrukcji chciałbym wszyć kompletną podszewkę w ten ubiór. Podszewka wszywana będzie osobno w korpus z rękawami i osobno w baskinkę, gdyż musi ona być wraz z nią przymarszczona do wszycia.

Finalną kwestią jest zapinanie kaftana. Z tego co udało mi się odszukać, najczęściej rekonstruuje się go jako zapinany na brązowe guzy od szyi do pasa. W pasie zapięcie wykorzystywać będzie wszyte wraz z jedwabną taśmą sznureczki, które na końcach wyposażone będą w pętelki. Zewnętrzna poła zapinana będzie normalnie, na zewnątrz, na pojedynczy guz w linii z guzami powyżej. Dodatkowo w środku znaleźć może się jeszcze jeden guz, trzymający drugą połę od środka. Takie rozwiązanie znalazło się w kaftanach z Moszewaja Bałka:

Za http://www.dom-np.narod.ru/rekon/rhazar.htm
Powyżej pasa znajdzie się 4..5 równomiernie rozłożonych guzów. Wzorowane będą one na np. Kumańskim zabytku z Jaszdozsa na Węgrzech, datowanym na XIII wiek [5]:


Ten element zasadniczo finalizuje planowanie kaftana :). Teraz pozostaje nic innego, jak tylko zakupić brakujące materiały, zamówić guzy i zabrać się za pracę - krojenie, szycie i wykańczanie kaftana. Z pewnością będę informował o przebiegu prac 😉.

[1] - Warren T. Woodfin, Yuriy Rassamakin, Renata Golod, "Foreign vesture and nomadic identity on the black sea littoral in the early thirteenth century" Ars Orientalis 38, 2008.
[2] - A. K. Elina, "Редчайшие образцы византийского шитья и ткачества", Наука и жизнь 7 1983
[3] - Olga Orfinskaya, Irina Arzhantseva "The Cut of the Clothes of North Caucasian Alans", Archaeological Textiles Review 55, 2013.
[4] - О.В. Орфинская, К.А. Михайлов, "ДРЕВНЕРУССКОЕ “ПЛАТЬЕ” ИЗ ИЗЯСЛАВЛЯ: новая атри буция", РОССИЙСКАЯ АРХЕОЛОГИЯ 4, 2013,
[5] - Andras Paloczi-Horvath, "Pechenegs, Cumans, Iasians: Steppe People in Medieval Hungary". Budapest 1989

July 29 2017

Synchronizing inputs and outputs in DAQmx

I'm writing this simple tutorial mostly for myself, as I am tackling generally the same problem third time in my life, and third time I had to (re)invent the exact method how to do that. The problem is very basic: How to synchronize two (or more) outputs in inputs in a NI data acquisition setup, using DAQmx in LabVIEW? By synchronizing I mean e.g. a situation where we are sampling two outputs simultanosly or measuring some data in sync with a control output.

There are multiple applications of such setup. It is really nice in e.g scanning microscopy - one can output the control signal for one axis in a form of e.g. uniform voltage ramp and simultanously measure what there is to be measured (voltage from a photodetector, counts from an APD, Z height from AFM, tunneling current etc). I've set up some systems like that some time ago, and then firstly tackled the problem of I/O syncing under DAQmx.

Of course such measurements can be realized without synchronizing two DAQ tasks - you can output a single sample from the ramp, then measure the input etc. This will also work totally perfect, but this approach is ~an order of magnitude slower than using two synchronized I/Os. So just... no.

In my current application I'm using an comparator to perform analog to digital conversion - a bit how an SAR ADC works, but with a ramp, not with (duh...) succesive approximation. This is beacause of the architecture of the device beeing tested here (actually it's not an ADC per se it's a kind of robust, programmable light sensor). The circuit looks like so:


What we want to do exactly is to generate a ramping voltage (0 V - 5 V) on the analog output, while monitoring the digital input of the circuit. This kind of measurement can be carried out on most of National Instruments hardware. I'm doing this on a bigger USB DAQ, although earlier did such things on PCI M-series cards. With PCI cards it is even funnier, as one can synchronize several cards using an internal connection (see here), exactly as in an PXI system.

First we generate the voltage ramp from 0 V up to - in our case - 5 V. The ramp is configured to consist of N samples and will be outputed on the analog output as a reference voltage followed by a 0 V, as the N+1 sample in order to put the output to ground level. This is important, as due to the parasitic capacities and the propagation delays in the system, when we apply 0 V to the reference voltage input after it beeing at 5 V potential and read the digital output of U1 it will be probably at high level, as if the 5 V was still applied to the reference. Actually this kind of behavior is part of a broader topic of e.g. race conditions etc. It is crucial to think about this kind of behaviors whenever we interface our DAQ system to a real, physical system.

In order to make such measurement we must set up two DAQmx tasks: one for the analog output (master) and second one for digital input(s) (slave). After we setup the physical channels to both tasks we configure sample clocks for both tasks. First we configure the master sample clock (for the AO) in a regular way (finite samples, N+1 samples etc). Then, we configure the sample clock od the DI task in a similar fashion, except that that we route the source of the sample clock to the analog output clock (or any other clock, that we use for clocking the AO task). The sample clock rate/frequency has to be the same for the DI as for AO, but the sample number doesn't have to be - we can read less or equal number of samples from the slave task that output through the master task.


After setting up the task we can load the ramp to the output task (with auto start set to false) and proceed to run the tasks. Unless we want to change the ramp, we do not have to reload it at every iteration of the data acquisition. First we need to arm the DI - in this we this task starts to listen and wait for the sample clock to start sampling. After the slave task is armed we can start the master task, that will do its job and by generating the AO sample clock also clock the DI sampling. We have to wait untill this tasks finishes and stop it. in this time N samples will be read from the digital inputs. These samples will be later read from the slave task, and the slave task can be stopped. At this point finish the loop and clean the master and slave tasks od re-run the loop again - arm the slave task, run the master task, stop it and read the data from the slave task, just before reading it.

And it's ready! You can use such synchronization method to sync all kind of I/Os - digital, analog, counters (this is a bit more tricky, but still possible) etc. Feel free to ask, if you have any questions. Stay tuned for more LabVIEW adventures 😉.

July 26 2017

USB Audio Codec / soundcard Part 1


I have decided that it is hight time to a) get back to doing some electronics b) get a (semi)decent audio equipment.

I would like to make something audiophile-like in terms of the overall quality, but without going 'crazy'. So rather an over-engineered and over-the-top system not a golden-cables-magic-pixy-dust stuff 😏.

Most of the time I'm listening to music from my PC, and most often I use headphones to do so. Thus it is most sensible to make a headphone amplifier together with a USB sound card to get a decent quality source for the amplifier. To make thins more fun I've decied to use an external (to the USB audio codec) Digital-to-Analog Converter (DAC). As so the whole setup will consist of an USB audio module with I2S output, an DAC and a headphone amplifier. Such set of devices is thought to be modular (e.g. allowing to exchange the DAC in the signal path) as I want to play a bit with it and test different DACs etc and also - maybe in the future - add additional sources of sound with S/PDIF or I2S output (e.g. a CD Transport). Let's start with the codec (pictured right/above on a somewhat early stage of development).

The choice of affordable, easy to get and easy to use USB audio integrated circuits is somewhat limited. I've spent several days searching for such devices, and found only a handful of them - there is a whole family of Texas Instrument/Burr-Brown PCM ICs, Dallas DS4201 and some ICs from Tenor, that I haven't found found datasheets for (not to speak of an reliable source for obtaining one). 

Among these chips only few have an I2S output and are available commercially; Tenors TE7022 and TE8802 are equipped with I2S output, but they are very hard to buy, and datasheets nor application notes are not accessible. As so, the device is based on good old PCM2707.

Whole device can be divided into three main sections - USB Audio Codec, I2S isolated output and power supply. First section is nearly an data-sheet application of PCM2707 with ESD protection devices added to the USB side (better safe than sorry). PCM2707 is configured to work with external power supply and with I2S output.


Differential signals from the USB (D+ and D-) go through U4 (integrated ESD protection diodes) and 22 Ω resistors (to limit the current from the port) to the PCM2707 (U3). D+ is pulled-up via a 1,5 kΩ to indicate that this is a full-speed device. VUSB (+5 V from the host) input is protected with a clamp to ground (D2 diode) and filtered with a 100 nF (C19) capacitor. A single ferrite bead can be added to the VUSB line to filter the digitial noise coming from the PC to the codec, although in this case - the codec is externally powered - it is not needed.

Decoupling of the digital power supply lines (VDD and VCCP) of the codec is treated over-zelous with a parallel combination of 100 nF, 10 nF and 1 nF ceramic capacitors, located very close to the supply pins. On the other hand, analog supply (VCCL and VCCR) is not filtered, as we do not plan to draw any current from the analog outputs of the codec - only I2S signal is used in this system. This digital signal is passed on to the output stage.


Output stage consists of an ADuM6400 digital isolator (U2) and DS90LV031A differential line driver (U1). I2S signal is isolated with the ADuM IC. This isolator also "isolates" the power - it can supply of up to 400 mW of stabilised 5 V or 3.3 V to the secondary side of the IC using an integrated DC/DC converter. Due to this fact strong decoupling on both side if the device is needed (as well as some other things e.g. proper PCB design). On the primary and secondary sides a set consisitng of a 10 μF os-con capacitor parallel with a 100 nF ceramic capacitors are used.

Isolated signals, on the secondary side of the U2 are connected to an LVDS differential line driver, that is used to drive the I2S signals into an HDMI cable (that is well suited for this usage, as it also uses four pairs of differential signal). This solution is taken from here (link). As my interface is proprietary, switching signals in the systems doesn't matter, as long, as the receiver will have signals (LRCK and MCLK) crossed in the same manner.

For decoupling of the U1 a set of four capacitors (1nF, 10 nF, 100 nF and 10 μF os-con) with a ferrite bead is used. Such set of capacitors is suggested by the driver datasheet. Ferrite bead is my addition, as the source of the supply - DC/DC converter in the ADuM IC is extremally noisy in high frequencies. The resistor R1 between the L1 and the decoupling caps of the U1 is added to "soften" the peak of the LC network on the input of the supply for the driver - reduce the quality factor (Q) of the resonant circuit here (see here for more details).

Power is supplied to the system from an external, stabilized, linear 3.3 V PSU. Due to high degree of decoupling in the system, the voltage regulator in the PSU will have to be able to work with highly capacitive load. In the board with the system supply voltage is filtered only with two capacitors (100 μF and 10 μF in parallel; the 100 nF capacitor is there only to lower the high-frequency impedance of the decoupling circuit). and passed further


The L2 and R2 form an LR filter for the USB codec, analogous to the L1 in the output stage. A ferrite bead together with the 10 μF os-con will ensure, that the high-frequency noise from the USB codec will not penetrate other sections of the circuit.

And this concludes the design of the system. Now I have to design the PCB, especially carefully around the ADuM isolator, as it generates a lot of noise due to the DC/DC converter within (there is a great white-paper around this topic from ADI). Stay tuned.

July 16 2017

Spodnie wschodnie

Po pozbyciu się w zasadzie wszystkich elementów zestawu XVI wiecznego (i przeżyciu kilki początkowych miesięcy tego roku w iście koczowniczy sposób) postanowiłem podjąć nowy temat w mojej rekonstrukcji i zabrać się za odtwarzanie postaci ze wschodu. Od dawna chodził za mną temat rekonstrukcji postaci Alana, datowanej na VIII - X wiek. Teraz doszedł do tego temat rekonstrukcji Kipczaka/Kumana/Połowca z datowaniem na ok. XII/XIII wiek... tyle, że temat jest to zupełnie dla mnie nowy i zupełnie jeszcze się nie orientuję. 

Notki w tej tematyce w dużej mierze piszę dla siebie (jak w sumie większość) jako magazyn i synteza materiałów, jakie udało mi się zebrać.  Dodatkowo, muszę dodać, że równolegle realizowane dwie postacie - Alańska na wczesne średniowiecze i Kipczacka na XIII wiek chciałem zrekonstruować na zupełnie odmiennym poziomie 😉. Główny nacisk chciałbym położyć na ten późniejszy okres, a wczesnośredniowiecznego mieszkańca północnego Kaukazu rekonstruować raczej 'na lekko'. 

Jak wynika z moich obserwacji spodnie w interesującym mnie okresie większość spodni charakteryzuje się podobnym krojem: dwa prostokąty nóg zszyte z dodatkowym, kwadratowym klinem pomiędzy nogami. Czasami do spodni doszyty jest dodatkowy pas materiału w pasie. Całość wiązana na troczek w tunelu w pasie.

Krój taki potwierdzony jest chociażby znaleziskami z Moszewaje Bałka, gdzie odnaleziono tego typu spodnie (o długości ok. za kolana):
Czy też w materiałach z Mongolskich kurhanów w Noin Uła:

Swoje spodnie skroiłem z ręcznie tkanego lnu w kolorze naturalnym. Zostały one zszyte lnianą nicią szwem za igłą, a szwy następnie zostały wykończone na okrętkę na płasko. Obecnie pozostała mi do doszycia jedynie górną taśmę z tunelem na trok i wykończenie krawędzi. Doszycie tunelu spowoduje, że spodnie te powinny sięgnąć mniej-więcej do kostek (niżej niż obecnie). Póki co spodnie te prezentują się tak:

September 10 2017

Celtycka stylizacja II


W zasadzie ukończyłem już mój podstawowy zestaw ciuchów na starożytność, którego początek prezentowałem tutaj. Do zestawu doszła tunika, buty ze skarpetami oraz owijacze.


Zasadniczo wszystkie elementy tego zestawu są zrobione na szybko, bez super-silnego starania się na zachowanie zgodności z jakimś konkretnym źródłem wykopaliskowym... wszystko kwestia czasu, jaki miałem na realizację tego projektu (mało) z uwagi na zbliżającą się imprezę w Niepołomicach. No ale mimo wszystko starałem się jak mogłem. 

Cały czas realizacji tego projektu to, około miesiąca (póki co) i w tym czasie uszyłem cały pokazywany komplet, a także spodnie i tunikę dla syna (co pewnie pokażę kiedy indziej). Całkiem nieźle, jak na moje dotychczasowe tempo 😉.

Tak więc po kolei:

Tunika oparta została o jakieś moje ogólne wyobrażenie o starożytnych tunikach, rzymskie tuniki oraz trochę o zabytek z Lendbreen (poniżej).



Tunika uszyta została z wełnianego koca. Szyta jest z jednego kawałka, szwy idą jedynie pod pachami i po bokach. Rękawy kończą się na równie z szerokością rzeczonego koca, dzięki czemu nie trzeba było ich obszywać - wykorzystuję tutaj krajkę materiału. Ten rodzaj szycia przewija się gdzieś w materiale zabytkowym i, wydaje mi się, jest o tyle charakterystyczny dla antyku, że potem, z czasem zanika 


Idąc niżej, na spodniach, o których pisałem już poprzednio, mam owijacze, oparte o zabytek z bagna Søgårds: 

 

Oczywiście moja rekonstrukcja jest tylko do pewnego stopnia oparta o zabytek. W oryginale materiał jest tkany na dokładnie taką szerokość, jaką mają finalne owijacze, a sznurki do wiązania są przedłużeniami osnowy materiału, a nie doszytym sznurkiem/krajką. 

Dodatkowo na nogach mam naalowe skarpety z ręcznie przędzionej wełny i buty, oparte na wzorze, jaki krąży w sieci, aczkolwiek de-facto nie wiem skąd pochodzi... Buty to proste jednokrójki, więc nawet jeśli nie są oparte na jakimś konkretnym znalezisku, to doskonale wpisują się w charakter obuwia z epoki.

Teraz jedyne co mi pozostało to wykończyć ciuchy dla Leonka, zrobić dla niego buty i natłuścić czymś obie pary, aby wytrzymały pogodę z końca września. Potem chciałbym jeszcze uszyć prostą, lnianą torbę (aczkolwiek gdzieś powinienem taką mieć chyba) i tyle.

September 04 2017

Kord z Michalic - wariacja/próba rekonstrukcji


Do XIV/XV wiecznego zestawu plebejusza nic tak dobrze nie będzie pasować, jak prosty nóż bojowy/kord (bauernwehr). Tego rodzaju wyposażenie doskonale sprawdza się tak w obejściu, jak i na gościńcu. 

Takie noże przewijają się na przedstawieniach plebejuszy w zasadzie przez koniec XIV wieku oraz cały XV i XVI wiek, niewiele zmieniając się w formie.

Nóż oraz pochwa do noża zamówione zostały w Pagancraft Workshop; robotę Grzesia oceniam na bardzo wysokim poziomie. 

Rekonstrukcja korda oparta została o głownię tytułowego korda z Michalic -  zabytek ze Śląska, datowany na XV wiek. Odtworzony został kształt i wymiary tego noża oraz trzy strudziny obecne na jednej ze stron głowni zabytku. 


Nóż wykonany został  wykonany z starego, włóknistego żelaza przypominającego strukturą żelazo dymarkowe. Ostrze wykonane zostało ze stali gatunkowej i zgrzane z resztą konstrukcji. Pozostałe metalowe elementy noża (chyba poza nitami) także wykonane są z żelaza włóknistego.


Wykorzystanie żelaza włóknistego pozwala, moim zdaniem, na zbliżenie wizualne noża do oryginałów, czy raczej tego jak mogły wyglądać w średniowieczu. Dodatkowo zgrzewana konstrukcja z miękkiego żelaza w rdzeniu i twardej stali na ostrze jest zupełnie poprawna historycznie i używana w broni i nożach użytkowych w zasadzie od starożytności.

Zabytek z Michalic uzupełniony został o niewielką głowicę oraz gwóźdź. Ten ostatni oparty został w dużej mierze o zabytek z zamku Varton w Czechach, datowany na I połowę XV wieku.


Drewniana rękojeść jest sześciokątna, tak jak w kordzie z muzeum we Wrocławiu. W moim kordzie jest ona jednakże innego kształtu - takiego jak rękojeść kordu z Michalic. Rękojeść jest zanitowana stalowymi nitami. Pomiędzy rękojeścią a jej okładkami znajduje się cienka warstwa skóry, która pozwala całą konstrukcję lepiej spasować ze sobą.


Pochwa została także uszyta przez Grześka. Wykonana jest z dwóch warstw skóry (jak pochewki z wykopalisk Londyńskich) złożonych do siebie mizdrami. Muszę jeszcze zakonserwować pochwę odrobiną nałożonego na ciepło wosku pszczelego z lanoliną. Taka sama kuracja czeka także pasek, widoczny na zdjęciach.


Teraz w zasadzie Jedyne co mi pozostało do zamówienia to buty i zestaw minimum będzie gotowy 😊.
Reposted bylifu lifu

August 21 2017

Alańskie nogawice ciąg dalszy

poprzedniej notce o tych nogawiczkach nakreśliłem trochę krój i datowanie tego elementu ubioru. Skończyłem jakiś czas większość szycia pierwszej, zanim zabrałem się za szybkie szycie celtyckiego zestawu. Póki co prezentuje się tak:

  


W tej nogawicy pozostało jeszcze obszycie górnej krawędzi nogawicy (to naturalna krawędź materiału, ale chcę ją podwinąć dla nadania większej sztywności) i doszycie wzmocnienia w miejscu gdzie będzie zamontowane wiązanie nogawic do spodni. No i pozostała druga :D.

Teraz jednakże priorytetem jest sfiniszowanie zestawu celtyckiego. Niebawem wykończę buty - już wyciąłem proste jednokrójki (za tym poradnikiem) oparte na zabytkach z europejskiej Epoki Żelaza. Najpewniej docelowo będę chciał zmienić je na coś innego, bo okres ten oferuje bardzo ciekawe i czasami bardzo zaskakujące zabytki obuwia. Niebawem wrzucę kompletniejsze zdjęcie starożytnego kompletu niż poprzednio

August 17 2017

Celtycka stylizacja

Jakoś tak wyszło, że zostałem zaproszony do udziału w projekcie o starożytnym datowaniu, który odtwarza Celtów. Będę miał okazję niebawem pojechać z nimi na imprezę, w związku z czym musiałem na szybko sprawić sobie podstawowe tekstylia lub zaadaptować już posiadane. Oto wstępne rezultaty. Do zestawu dojdą jeszcze buty wraz z skarpetami i - być może - wełniana tunika.

Spodnie uszyte zostały z brązowej wełny w splocie płóciennym 1/1 z (chyba) dwojonej przędzy. Wzorowałem się szyjąc je na spodniach znalezionych w Damendorf, jednakże podczas szycia okazało się, że źle wymierzyłem/nie uwzględniłem szerokości łydek, co spowodowało, że musiałem dodać kliny, poszerzające nogawkę w tym miejscu. Spodnie związywane są wełnianym sznurkiem uplecionym na lucecie przez Owkę z ręcznie przędzionej wełny w kolorze naturalnym.

Jako zastępnik tuniki wykorzystałem uszytą już wcześniej koszulę z Rogart, z uwagi na jej prosty krój - brak klinów pod pachami, czy rozszerzających korpus. Podobnie jak starożytne tuniki, składa się ona z jednego prostokąta - korpusu - oraz rękawów. Tunika spięta jest skórzanym (garbowany roślinnie) pasem z żelazną (żelazo dymarkowe) D-kształtną klamrą. 

Płaszcz - od którego zaczęła się cała historia - to rekonstrukcja koca z Oseberg zakupiona z drugiej (trzeciej?) ręki. Najpewniej jest to koc sprzedawany przez Loricamosa. Tkany ręcznie, farbowany najpewniej jagodą na niebiesko w przędzy. Aby działać jako płaszcz został spięty do zdjęcia stylizowaną na wczesne średniowiecze okrągłą spinką - docelowo do wymiany na coś pasującego do odtwarzanej epoki - fibulę o pasującym datowaniu.

Zdjęcia robione na szybko i w słabym świetle ;).



Do imprezy - Pola Chwały w Niepołomicach zostało jeszcze trochę czasu, więc najpewniej się wyrobię z uszyciem dodatkowej tuniki oraz ciuchów dla syna. Zdjęcia wkrótce.

August 07 2017

Zarobki i ceny w późnośredniowiecznej i renesansowej Europie, część IV

W poprzednich częściach tego cyklu przyglądaliśmy się cenom jedzeniaubrań oraz uzbrojenia. Zebrane przeze mnie materiały pozwalają jeszcze przyjrzeć się części pozostałych kosztów życia, głównie w mieście. Chodzi mi tutaj o koszty związane z wynajmem lokalu/kamienicy czy też prowadzeniem warsztatu w mieście, ale także np. kosztom nauki na uczelni wyższej czy w szkole - wszak wykształcenie to potęga. Zacznijmy jednak od kwestii zasadniczych - dachu nad głową.

Niestety nie dotarłem do źródeł mówiących o wynajmie najtańszych schronień czy pokoi w kamienicach. Wynajęcie wiejskiego domku w XIV wieku to kwota 72 gAg na rok, czyli 0,197 gAg/dzień. Dom rzemieślnika wynajmiemy w tym samym czasie za 288 gAg na rok (0,788 gAg/dzień). Ceny te doskonale uzupełniają to, co wiemy

Wartość takiego wiejskiego domku to około 1438 gAg, a prostym dwutraktowy dom rzemieślnika, wraz z miejscem do spania, warsztatem i pokojami dla 2..3 robotników wyceniano w XIV wieku na 2877 - 4316 gAg. Zakup takiego budynku to już na prawdę spora inwestycja.

Zatem w zasadzie za kwotę około 0,2 gAg/dzień możemy domniemywać, że mamy już gdzie złożyć głowę na noc.

Skoro mamy już co jeść, gdzie spać warto by zastanowić się nad jakimś innym zajęciem na wolny czas niż picie piwa. Przykładem takiego zajęcia może być szkoła. W zwykłej, przyklasztornej szkole, za edukację płacić będziemy pod koniec XIV wieku 1,42 gAg/dzień. Nie jest to kwota niska, ale także, nawet dla rzemieślnika, zupełnie abstrakcyjna. Nauka na uniwersytecie to już wyższy wydatek, na poziomie 3,69 gAg/dzień plus koszty książek - od 0,46 gAg/dzień do 1,28 gAg/dzień.  Łącznie daje to kwotę nawet prawie 5 gAg/dzień za możliwość zdobycia wykształcenia, co nadal nie jest w moim przekonaniu kwotą abstrakcyjną. Przynajmniej nie na tyle abstrakcyjną, żeby nie wyobrazić sobie sytuacji w której bogaty rzemieślnik jest w stanie zapewnić swoim dzieciom, a przynajmniej części z nich, wykształcenia.

Oczywiście nie każdy zainteresowany będzie wykształceniem akademickim. Wielu z nich wyśle potomków na naukę do mistrza, która oczywiście także nie jest darmowa. Opłata za zostanie terminatorem w XIV wiecznej Anglii to około od 14 gAg w przypadku stolarza do 29 gAg w przypadku handlarza suknem. Po ukończeniu terminu oczywiście wnieść trzeba będzie kolejne opłaty, związane z dołączeniem się do gildii. Wynosi to, odpowiednio, 48 gAg oraz 288 gAg. Nauka i akces do gildii kupców sukiennych nie jest tani, ale nie ma co się dziwić - finalnie daje to przyzwoite zarobki, o wiele większe niż w przypadku np. stolarza.

Można też po prostu wyprawić jakąś imprezę. Najlepiej nie bez okazji. Doskonałą okazją jest ślub. Istnieje sporo dokumentów z XIV i XV wieku mówiących o ślubach wśród szlachty jak i wśród pospólstwa w Wielkiej Brytanii.

Sam koszt wesela to w przypadku uboższego chłopstwa od 14,38 gAg do nawet ponad 200 gAg. Bogaci chłopi mogli pozwolić sobie na wydanie nawet 1150 gAg na ten cel. Do tego, jeśli wydajemy za mąż córkę, to doliczyć musimy posag. Wartość takowych zaczynała się na poziomie około 190 gAg a najwyższa kwota jaką podają źródła u chłopstwa to nawet 911 gAg.

Zasadniczo część IV tego cyklu jest ostatnią częścią. Prezentuje on bardzo ogólne ujęcie tego tematu, aczkolwiek pozwala nakreślić pewne ramy w których można się już poruszać szacując czy rekonstruowaną przez nas postać po prostu stać na dany przedmiot.

August 03 2017

Alańskie nogawice


Do wschodnich spodni, do rekonstrukcji postaci Alana szyję nogawice, wzorowane na zabytkach z Moszewaja Bałka (przykładowe znalezisko na zdjęciu po prawej).

To pochodzące z północnego Kaukazu znalezisko jest datowane na VIII wiek. Zaprezentowane na zdjęciu nogawice uszyte są z jedwabiu, aczkolwiek na stanowisku tym znaleziono także podobne nogawice uszyte z lnu. 


Istnieje szereg zabytków tego rodzaju nogawic, różniących się głównie krojem stóp w nogawiczkach. Jednakowoż mają one także szereg cech wspólnych, takich jak integralna stopa czy szew biegnący z przodu nogawic (odwrotnie niż w średniowiecznej Europie, gdzie szew biegł zawsze z tyłu. Nogawice takie wiązane są do pasa(?) z pomocą pojedynczego troczka zamocowanego centralnie na froncie.

Moja nogawice szyć będę z kremowego jedwabiu z nierównym splotem - posiada powplatane co kilka centymetrów grubsze jedwabne nici. Widać to dokładnie na zdjęciach. Zasadniczo materiał ten odbiega od tego co pokazują źródła archeologiczne, ale jak już pisałem (chyba? albo miałem zamiar) projekt Alański jest - przynajmniej póki co - z odrobinę mniejszymi wymaganiami od siebie... może nawet kaftan uszyję maszynowo 🙈.

Wykroje dwóch przykładowych zabytków znajdują się poniżej:


Tak jak pisałem - oba wykroje są do siebie bardzo zbliżone i różnią się krojem stopy. Te z wykroju po prawej wydają się być bardziej zbliżone do zaprezentowanego na początku zdjęcia, aczkolwiek Krój stopy wzorować będę na rozwiązaniu pokazanym po prawej z bardzo trywialnego powodu - aby uniknąć niewygodnego szwu pod stopą. Wykrój ten będzie tylko o tyle zmodyfikowany, aby ergonomicznoej obejmować piętę. Zasadniczo nie mam pomysłu jak skroić ten element, więc najpewniej kroić będę na gorąco, dopasowując mniej-więcej do kształtu stopy.

Teraz pozostaje tylko zabrać się do krojenia i szycia.

July 31 2017

Połowiecki kaftan, część 1

Połowiecka stela antropomorficzna - zwróćcie
uwagę na zdobienia na kaftanie w
postaci naszytych (?) taśm.
Po uszyciu spodni wschodnich zabieram się za kolejny stepowy projekt. Tym razem jest to połowiecki kaftan, oparty głównie na rekonstrukcji kroju i zdobień kaftana z pochówku w  Chingulsku oraz innych analogiach, jako że na podstawie znalezionych tekstyliów nie jest możliwa rekonstrukcja kroju (a przynajmniej nie została zaprezentowana w literaturze do której znalazłem dostęp).

Pochówek z Chingulskiego kurhanu datowany jest na XIII wiek i identyfikowany dosyć jednoznacznie z Połowcami. W bogato wyposażonym grobowcu w tym kurhanie złożono postać mężczyzny (nazywanego w szeregu publikacji księciem) w wysokiej klasy ubiorze, uszytym z jedwabiu z licznymi jedwabnymi aplikacjami.

Moją rekonstrukcję pragnę uszyć także z jedwabiu, jednakże w moim przypadku podszewka wykonana będzie z bawełny. Na kaftan planuję naszyć aplikacje w podobnym układzie, jak na znalezionym w Chingulsku kaftanie, wspierając się dodatkowo na stelach połowieckich (jak ta pokazana obok). Oczywiście nie wszystko naraz; tylko część elementów zostanie wykorzystana w tym projekcie, bo mam nadzieję, że nie jest to ostatni kaftan, jaki uda mi się popełnić.


Kaftan zostanie uszyty z oliwkowego, ręcznie tkanego jedwabiu, który najprościej można by zakwalifikować jako surówką jedwabna. Jest to materiał w splocie płóciennym 1:1, nie przypominający wizualnie w żaden sposób stereotypowego jedwabiu, jaki jest szerzej znany. Podszewka wykonana zostanie z ręcznie tkanej bawełny w splocie płóciennym w kolorze naturalnym. O ile jedwab mam już zakupiony, to takiej bawełny jeszcze nie mam.

Najbliższy podobno zabytkowi jest szkic z pracy Warrena Woodfina i in [1], który pokazuje ogólną formę kaftana i lokalizację oraz rodzaj zdobień na powierzchni tego zabytku:


Zidentyfikować możemy podstawowe wyróżniki kroju tego ubioru:

  • Wszyte na prosto, niezwężające się rękawy, niezbyt luźne acz nie dopasowane.
  • Zakładka przy zapięciu, obszyta ozdobną tkaniną jedwabną i/lub haftem.
  • Odcięcie w pasie z marszczeniem dolnej części przy wszyciu.
W związku z tym, skonstruować można już w miarę schematyczny obraz krojenia ubioru, który finalnie wyglądać powinien jakoś tak (za Elkina 1983 [2]): 


Dodatkowo, na rysunku tym widać wyraźniej kolejne elementy kroju - kliny po bokach torsu, proste mankiety i (jednak?) lekko zwężające się rękawy, ułożone szwem do dołu.

Kaftan ma po rekonstrukcji [1] ma około 115 cm długości, co po przemnożeniu przez "magiczny współczynnik" wynikający z tego, że mam 190 cm wzrostu, a oryginalny użytkownik bliżej ok. 175 cm  daje ubranie mające około 125 cm, czyli kończące się na wysokości kolan. 

Ale wróćmy jeszcze do kroju; zastanówmy się skąd się wziął i w ogóle spróbujmy zrozumieć ideę krojenia kaftana, co pomoże nam zrekonstruować krój kaftana z Chingulska. Tego typu metodologię przyjąłem do rekonstruowania krojów europejskich i generalnie zdaje ona doskonale egzamin... do momentu, gdy w materiale zabytkowym napotyka się na coś zupełnie odstającego od klasyki, czego się nie spodziewamy. Tutaj jednak mamy krój chyba bardzo klasyczny.

Doskonale "szkic" kaftana pokazuje Olga Orfinskaya [3] w szeregu swoich prac, pokazując taki rysunek:


Krojone z płata filcu ubrania miały dosyć ograniczoną możliwość kreowania swojej formy. Dodatkowo, taka forma w zasadzie minimalizuje długość i skomplikowanie szwów. Zaprezentowana forma to najpewniej najwcześniejszy krój ubiorów występujących na stepie, który sięga swoim rodowodem pewne do epoki brązu (strzelam).

Jak ewoluował ten krój? Możemy prześledzić część tego procesu na podstawie kaftanów z Moszewaja Bałka i Dolnego Arkhyzu. Są to dwa niezależne od siebie stanowiska z północnego Kaukazu, identyfikowane generalnie z Alanami i datowane na, odpowiednio, VIII-IX wiek i XIII wiek.Na poniższym rysunku widać ewolucję męskich (m) i damskich (w) kaftanów podzieloną na cztery fazy.

W I i II fazie doskonale widoczny jest najbardziej 'klasyczny' krój, nawiązujący do kaftanów krojonych z jednego płata filcu (zwróćcie uwagę na kierunek tkaniny - zgodny z korpusem). Kolejne fazy ewolucji natomiast pokazuj zmiany w kierunku zupełnie innego kroju kaftanów ok. XIII wieku, który w zasadzie wygląda już tak, jak kroje europejskie.

Elkina [2] rekonstruuje w kroju kaftana z Chingulska także inny istotny element, widoczny także w kaftanach w Moszewaja Bałka - kliny poszerzające przód (zaznaczone na obrazku poniżej, po lewej). Analogiczne kliny znajdują się w kaftanach zachowanych w Moszewaja Bałka (zaznaczone na obrazku poniżej, po prawej):


Elementem z kolei odróżniającym krój z Chingulska od wcześniejszych, Alańskich kaftanów z Moszewaja Bałka, jest sposób wszycia dolnej części. U Alanów jest ona rozszerzana i klinowana, a w kaftanie Połowieckim jest przymarszczona i w ten sposób wszyta w pasie. Analogią jest tutaj inny Połowiecki kaftan z Izjasławia na Ukrainie, którego krój Orfinskaya [4] rekonstruuje tak:


Za kaftan z Izjasławia planuję zabrać się w późniejszym czasie, aczkolwiek tak czy inaczej jest on dobrą analogią do Chingulska. Zwróćmy szczególną uwagę na krój baskiny (nie wiem czy to poprawny termin w przypadku ubioru wschodniego) - jest ona uszyte z trzech fragmentów w kształcie prostokąta, które następnie przymarszczone są w pasie.

Na tej podstawie opracowac można już krój ubioru. Moja interpretacja wygląda mniej więcej tak:


Korpus kaftana miałby być krojony Tak jak kaftany Alańskie z Moszewaja Bałka, tj z zwężanym tyłem i klinami z przodu, a baskina tak jak w kaftanie z Izjasławia, aby możliwe było przymarszczenie jej w pasie.

Na ozdobne elementy kaftana składać się będą aplikacje wzorowane na tych z zabytku - w ramionach, na przedniej pole, na dolnej krawędzi i przy mankietach. Wykonane zostaną z także ręcznie tkanego jedwabiu, barwionego na jakiś jasny, ładny kolor (taki materiał też jeszcze muszę znaleźć i nabyć). Oprócz jedwabnych aplikacji w pasie kaftana znajdować powinna się krajka (być może także jedwabna) która maskuje miejsce marszczenia oraz zapięcie, w postaci wszytych wraz z nią sznureczków. W ten sposób zrealizowane jest zapięcie w pasie w lepiej zachowanym kaftanie z Izjasławia [4]:
Jednocześnie ten przekrój, jak i kilka innych, zaprezentowanych w pracy o kaftanie z Izjasławia doskonale pokazuje sposób jego szycia, co koniecznie będę chciał wykorzystać podczas szycia mojego kaftana.

Jednocześnie, przy okazji podszewki, warto zwrócić uwagę, że ubiór z Izjasławia nie był w pełni podszyty podszewką. Kaftan ten posiadał podszewkę w zasadzie tylko w części na korpusie - ani baskinka, ani rękawy nie posiadały podszewki. Kaftan z Chingulska najpewniej posiadał jednakże pełną podszewkę, podobnie kaftany z Moszewaja Bałka takie miały. Dlatego też w mojej rekonstrukcji chciałbym wszyć kompletną podszewkę w ten ubiór. Podszewka wszywana będzie osobno w korpus z rękawami i osobno w baskinkę, gdyż musi ona być wraz z nią przymarszczona do wszycia.

Finalną kwestią jest zapinanie kaftana. Z tego co udało mi się odszukać, najczęściej rekonstruuje się go jako zapinany na brązowe guzy od szyi do pasa. W pasie zapięcie wykorzystywać będzie wszyte wraz z jedwabną taśmą sznureczki, które na końcach wyposażone będą w pętelki. Zewnętrzna poła zapinana będzie normalnie, na zewnątrz, na pojedynczy guz w linii z guzami powyżej. Dodatkowo w środku znaleźć może się jeszcze jeden guz, trzymający drugą połę od środka. Takie rozwiązanie znalazło się w kaftanach z Moszewaja Bałka:

Za http://www.dom-np.narod.ru/rekon/rhazar.htm
Powyżej pasa znajdzie się 4..5 równomiernie rozłożonych guzów. Wzorowane będą one na np. Kumańskim zabytku z Jaszdozsa na Węgrzech, datowanym na XIII wiek [5]:


Ten element zasadniczo finalizuje planowanie kaftana :). Teraz pozostaje nic innego, jak tylko zakupić brakujące materiały, zamówić guzy i zabrać się za pracę - krojenie, szycie i wykańczanie kaftana. Z pewnością będę informował o przebiegu prac 😉.

[1] - Warren T. Woodfin, Yuriy Rassamakin, Renata Golod, "Foreign vesture and nomadic identity on the black sea littoral in the early thirteenth century" Ars Orientalis 38, 2008.
[2] - A. K. Elina, "Редчайшие образцы византийского шитья и ткачества", Наука и жизнь 7 1983
[3] - Olga Orfinskaya, Irina Arzhantseva "The Cut of the Clothes of North Caucasian Alans", Archaeological Textiles Review 55, 2013.
[4] - О.В. Орфинская, К.А. Михайлов, "ДРЕВНЕРУССКОЕ “ПЛАТЬЕ” ИЗ ИЗЯСЛАВЛЯ: новая атри буция", РОССИЙСКАЯ АРХЕОЛОГИЯ 4, 2013,
[5] - Andras Paloczi-Horvath, "Pechenegs, Cumans, Iasians: Steppe People in Medieval Hungary". Budapest 1989

July 29 2017

Synchronizing inputs and outputs in DAQmx

I'm writing this simple tutorial mostly for myself, as I am tackling generally the same problem third time in my life, and third time I had to (re)invent the exact method how to do that. The problem is very basic: How to synchronize two (or more) outputs in inputs in a NI data acquisition setup, using DAQmx in LabVIEW? By synchronizing I mean e.g. a situation where we are sampling two outputs simultanosly or measuring some data in sync with a control output.

There are multiple applications of such setup. It is really nice in e.g scanning microscopy - one can output the control signal for one axis in a form of e.g. uniform voltage ramp and simultanously measure what there is to be measured (voltage from a photodetector, counts from an APD, Z height from AFM, tunneling current etc). I've set up some systems like that some time ago, and then firstly tackled the problem of I/O syncing under DAQmx.

Of course such measurements can be realized without synchronizing two DAQ tasks - you can output a single sample from the ramp, then measure the input etc. This will also work totally perfect, but this approach is ~an order of magnitude slower than using two synchronized I/Os. So just... no.

In my current application I'm using an comparator to perform analog to digital conversion - a bit how an SAR ADC works, but with a ramp, not with (duh...) succesive approximation. This is beacause of the architecture of the device beeing tested here (actually it's not an ADC per se it's a kind of robust, programmable light sensor). The circuit looks like so:


What we want to do exactly is to generate a ramping voltage (0 V - 5 V) on the analog output, while monitoring the digital input of the circuit. This kind of measurement can be carried out on most of National Instruments hardware. I'm doing this on a bigger USB DAQ, although earlier did such things on PCI M-series cards. With PCI cards it is even funnier, as one can synchronize several cards using an internal connection (see here), exactly as in an PXI system.

First we generate the voltage ramp from 0 V up to - in our case - 5 V. The ramp is configured to consist of N samples and will be outputed on the analog output as a reference voltage followed by a 0 V, as the N+1 sample in order to put the output to ground level. This is important, as due to the parasitic capacities and the propagation delays in the system, when we apply 0 V to the reference voltage input after it beeing at 5 V potential and read the digital output of U1 it will be probably at high level, as if the 5 V was still applied to the reference. Actually this kind of behavior is part of a broader topic of e.g. race conditions etc. It is crucial to think about this kind of behaviors whenever we interface our DAQ system to a real, physical system.

In order to make such measurement we must set up two DAQmx tasks: one for the analog output (master) and second one for digital input(s) (slave). After we setup the physical channels to both tasks we configure sample clocks for both tasks. First we configure the master sample clock (for the AO) in a regular way (finite samples, N+1 samples etc). Then, we configure the sample clock od the DI task in a similar fashion, except that that we route the source of the sample clock to the analog output clock (or any other clock, that we use for clocking the AO task). The sample clock rate/frequency has to be the same for the DI as for AO, but the sample number doesn't have to be - we can read less or equal number of samples from the slave task that output through the master task.


After setting up the task we can load the ramp to the output task (with auto start set to false) and proceed to run the tasks. Unless we want to change the ramp, we do not have to reload it at every iteration of the data acquisition. First we need to arm the DI - in this we this task starts to listen and wait for the sample clock to start sampling. After the slave task is armed we can start the master task, that will do its job and by generating the AO sample clock also clock the DI sampling. We have to wait untill this tasks finishes and stop it. in this time N samples will be read from the digital inputs. These samples will be later read from the slave task, and the slave task can be stopped. At this point finish the loop and clean the master and slave tasks od re-run the loop again - arm the slave task, run the master task, stop it and read the data from the slave task, just before reading it.

And it's ready! You can use such synchronization method to sync all kind of I/Os - digital, analog, counters (this is a bit more tricky, but still possible) etc. Feel free to ask, if you have any questions. Stay tuned for more LabVIEW adventures 😉.

July 26 2017

USB Audio Codec / soundcard Part 1


I have decided that it is hight time to a) get back to doing some electronics b) get a (semi)decent audio equipment.

I would like to make something audiophile-like in terms of the overall quality, but without going 'crazy'. So rather an over-engineered and over-the-top system not a golden-cables-magic-pixy-dust stuff 😏.

Most of the time I'm listening to music from my PC, and most often I use headphones to do so. Thus it is most sensible to make a headphone amplifier together with a USB sound card to get a decent quality source for the amplifier. To make thins more fun I've decied to use an external (to the USB audio codec) Digital-to-Analog Converter (DAC). As so the whole setup will consist of an USB audio module with I2S output, an DAC and a headphone amplifier. Such set of devices is thought to be modular (e.g. allowing to exchange the DAC in the signal path) as I want to play a bit with it and test different DACs etc and also - maybe in the future - add additional sources of sound with S/PDIF or I2S output (e.g. a CD Transport). Let's start with the codec (pictured right/above on a somewhat early stage of development).

The choice of affordable, easy to get and easy to use USB audio integrated circuits is somewhat limited. I've spent several days searching for such devices, and found only a handful of them - there is a whole family of Texas Instrument/Burr-Brown PCM ICs, Dallas DS4201 and some ICs from Tenor, that I haven't found found datasheets for (not to speak of an reliable source for obtaining one). 

Among these chips only few have an I2S output and are available commercially; Tenors TE7022 and TE8802 are equipped with I2S output, but they are very hard to buy, and datasheets nor application notes are not accessible. As so, the device is based on good old PCM2707.

Whole device can be divided into three main sections - USB Audio Codec, I2S isolated output and power supply. First section is nearly an data-sheet application of PCM2707 with ESD protection devices added to the USB side (better safe than sorry). PCM2707 is configured to work with external power supply and with I2S output.


Differential signals from the USB (D+ and D-) go through U4 (integrated ESD protection diodes) and 22 Ω resistors (to limit the current from the port) to the PCM2707 (U3). D+ is pulled-up via a 1,5 kΩ to indicate that this is a full-speed device. VUSB (+5 V from the host) input is protected with a clamp to ground (D2 diode) and filtered with a 100 nF (C19) capacitor. A single ferrite bead can be added to the VUSB line to filter the digitial noise coming from the PC to the codec, although in this case - the codec is externally powered - it is not needed.

Decoupling of the digital power supply lines (VDD and VCCP) of the codec is treated over-zelous with a parallel combination of 100 nF, 10 nF and 1 nF ceramic capacitors, located very close to the supply pins. On the other hand, analog supply (VCCL and VCCR) is not filtered, as we do not plan to draw any current from the analog outputs of the codec - only I2S signal is used in this system. This digital signal is passed on to the output stage.


Output stage consists of an ADuM6400 digital isolator (U2) and DS90LV031A differential line driver (U1). I2S signal is isolated with the ADuM IC. This isolator also "isolates" the power - it can supply of up to 400 mW of stabilised 5 V or 3.3 V to the secondary side of the IC using an integrated DC/DC converter. Due to this fact strong decoupling on both side if the device is needed (as well as some other things e.g. proper PCB design). On the primary and secondary sides a set consisitng of a 10 μF os-con capacitor parallel with a 100 nF ceramic capacitors are used.

Isolated signals, on the secondary side of the U2 are connected to an LVDS differential line driver, that is used to drive the I2S signals into an HDMI cable (that is well suited for this usage, as it also uses four pairs of differential signal). This solution is taken from here (link). As my interface is proprietary, switching signals in the systems doesn't matter, as long, as the receiver will have signals (LRCK and MCLK) crossed in the same manner.

For decoupling of the U1 a set of four capacitors (1nF, 10 nF, 100 nF and 10 μF os-con) with a ferrite bead is used. Such set of capacitors is suggested by the driver datasheet. Ferrite bead is my addition, as the source of the supply - DC/DC converter in the ADuM IC is extremally noisy in high frequencies. The resistor R1 between the L1 and the decoupling caps of the U1 is added to "soften" the peak of the LC network on the input of the supply for the driver - reduce the quality factor (Q) of the resonant circuit here (see here for more details).

Power is supplied to the system from an external, stabilized, linear 3.3 V PSU. Due to high degree of decoupling in the system, the voltage regulator in the PSU will have to be able to work with highly capacitive load. In the board with the system supply voltage is filtered only with two capacitors (100 μF and 10 μF in parallel; the 100 nF capacitor is there only to lower the high-frequency impedance of the decoupling circuit). and passed further


The L2 and R2 form an LR filter for the USB codec, analogous to the L1 in the output stage. A ferrite bead together with the 10 μF os-con will ensure, that the high-frequency noise from the USB codec will not penetrate other sections of the circuit.

And this concludes the design of the system. Now I have to design the PCB, especially carefully around the ADuM isolator, as it generates a lot of noise due to the DC/DC converter within (there is a great white-paper around this topic from ADI). Stay tuned.

July 29 2017

Synchronizing inputs and outputs in DAQmx

I'm writing this simple tutorial mostly for myself, as I am tackling generally the same problem third time in my life, and third time I had to (re)invent the exact method how to do that. The problem is very basic: How to synchronize two (or more) outputs in inputs in a NI data acquisition setup, using DAQmx in LabVIEW? By synchronizing I mean e.g. a situation where we are sampling two outputs simultanosly or measuring some data in sync with a control output.

There are multiple applications of such setup. It is really nice in e.g scanning microscopy - one can output the control signal for one axis in a form of e.g. uniform voltage ramp and simultanously measure what there is to be measured (voltage from a photodetector, counts from an APD, Z height from AFM, tunneling current etc). I've set up some systems like that some time ago, and then firstly tackled the problem of I/O syncing under DAQmx.

Of course such measurements can be realized without synchronizing two DAQ tasks - you can output a single sample from the ramp, then measure the input etc. This will also work totally perfect, but this approach is ~an order of magnitude slower than using two synchronized I/Os. So just... no.

In my current application I'm using an comparator to perform analog to digital conversion - a bit how an SAR ADC works, but with a ramp, not with (duh...) succesive approximation. This is beacause of the architecture of the device beeing tested here (actually it's not an ADC per se it's a kind of robust, programmable light sensor). The circuit looks like so:


What we want to do exactly is to generate a ramping voltage (0 V - 5 V) on the analog output, while monitoring the digital input of the circuit. This kind of measurement can be carried out on most of National Instruments hardware. I'm doing this on a bigger USB DAQ, although earlier did such things on PCI M-series cards. With PCI cards it is even funnier, as one can synchronize several cards using an internal connection (see here), exactly as in an PXI system.

First we generate the voltage ramp from 0 V up to - in our case - 5 V. The ramp is configured to consist of N samples and will be outputed on the analog output as a reference voltage followed by a 0 V, as the N+1 sample in order to put the output to ground level. This is important, as due to the parasitic capacities and the propagation delays in the system, when we apply 0 V to the reference voltage input after it beeing at 5 V potential and read the digital output of U1 it will be probably at high level, as if the 5 V was still applied to the reference. Actually this kind of behavior is part of a broader topic of e.g. race conditions etc. It is crucial to think about this kind of behaviors whenever we interface our DAQ system to a real, physical system.

In order to make such measurement we must set up two DAQmx tasks: one for the analog output (master) and second one for digital input(s) (slave). After we setup the physical channels to both tasks we configure sample clocks for both tasks. First we configure the master sample clock (for the AO) in a regular way (finite samples, N+1 samples etc). Then, we configure the sample clock od the DI task in a similar fashion, except that that we route the source of the sample clock to the analog output clock (or any other clock, that we use for clocking the AO task). The sample clock rate/frequency has to be the same for the DI as for AO, but the sample number doesn't have to be - we can read less or equal number of samples from the slave task that output through the master task.


After setting up the task we can load the ramp to the output task (with auto start set to false) and proceed to run the tasks. Unless we want to change the ramp, we do not have to reload it at every iteration of the data acquisition. First we need to arm the DI - in this we this task starts to listen and wait for the sample clock to start sampling. After the slave task is armed we can start the master task, that will do its job and by generating the AO sample clock also clock the DI sampling. We have to wait untill this tasks finishes and stop it. in this time N samples will be read from the digital inputs. These samples will be later read from the slave task, and the slave task can be stopped. At this point finish the loop and clean the master and slave tasks od re-run the loop again - arm the slave task, run the master task, stop it and read the data from the slave task, just before reading it.

And it's ready! You can use such synchronization method to sync all kind of I/Os - digital, analog, counters (this is a bit more tricky, but still possible) etc. Feel free to ask, if you have any questions. Stay tuned for more LabVIEW adventures 😉.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl